Sport.pl

Stal na Winobraniu: kubeł zimnej wody od gospodarzy i druga wygrana z Zewem

Na tydzień przed startem drugoligowych zmagań piłkarze ręczni Stali Gorzów rozegrali dwa mecze w Zielonej Górze. Wysoko przegrali z gospodarzami i drugi raz w czasie okresu przygotowawczego ograli ekipę ze Świebodzina. - To były diametralnie różne nasze występy, oba bardzo pożyteczne. Wiemy nad czym cały czas trzeba pracować i czego musimy się wystrzegać. Przed nami jeszcze środowa próba generalna w naszej hali i w przyszłą sobotę pierwszy ligowy wyjazd - powiedział trener stalowców Janusz Szopa.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

W finale Turnieju Winobraniowego w Zielonej Górze drugoligowy zespół gospodarzy pokonał pierwszoligową drużynę z Leszna 31:26. Trzecią pozycję zajęli gorzowianie.

W meczu o awans do finału zielonogórzanie zdecydowanie ograli stalowców 35:22, do przerwy było już 18:8 dla akademików. - Zagraliśmy po prostu źle - opowiadał trener Stali Janusz Szopa. - Ewidentnie uspokoił nas dobry występ w minionym tygodniu w Świebodzinie. Moi gracze usłyszeli, że w Zielonej Górze nastąpiła rewolucja kadrowa, po spadku z pierwszej ligi zespół został odmłodzony i miało pójść łatwo, a zdecydowanie nie poszło, ten rywal cały czas jest mocny. Jeden, drugi, trzeci błąd, odjazd rywali, a po naszej stronie mniejsza koncentracja, za chwilę frustracja i brak możliwości, aby ten mecz uratować. Taki kubeł zimnej wody wyjdzie nam tylko na dobre. Myślę, że tych samych błędów już nie popełnimy. Na turnieju w Zielonej Górze nie było z nami Marka Baraniaka, a w drugim spotkaniu nie zagrał też Piotrek Książkiewicz. Wiedziałem wcześniej o tych absencjach z powodu ważnych uroczystości rodzinnych.

Po stronie zwycięzców zagrali gorzowscy wychowankowie, którzy na razie jeszcze nie wrócili do domu. - Co się jednak odwlecze, to nie uciecze - stwierdził Szopa. - To było miłe spotkanie z Marcinem Jaśkowskim i Tomkiem Gintowtem. Najpierw niech obaj pokończą szkoły, a wtedy na pewno zobaczymy ich w Gorzowie, bo tu jest ich miejsce. Tomek pokazał się z bardzo dobrej strony, a Marcin miał strasznego pecha, w jednej z pierwszych akcji w przypadkowym starciu złamał nos. Zaraz jednak pewnie znów go zobaczymy na boisku, bo piłkarze ręczni to twardzi ludzie.

Za mecz o trzecie miejsce z Zewem Świebodzin, który wygraliśmy 31:25, nasz szkoleniowiec już głównie chwalił nasz zespół: - Pojedynek z Zieloną Górą mam nadzieję, że na długo zostanie w głowach jako ostrzeżenie, a my szybko dostaliśmy szansę na rehabilitację i pokazaliśmy naprawdę przyzwoity poziom. Minimum taki, jaki możemy prezentować w każdym spotkaniu. W środę jeszcze raz sprawdzimy się z akademikami, tym razem w naszej hali. Sam jestem ciekawy jak ten powtórny test jakości wypadnie. Dalej liczę na porządnie wyregulowane głowy, koncentrację i świadomość jak trudne wyzwania nas czekają. Na inaugurację sezonu w Wejherowie wyjdziemy w sobotni wieczór po długiej podróży, mamy tam 350 kilometrów. Na takie trudy też się trzeba odpowiednio nastawić.

STAL GORZÓW - AZS UZ ZIELONA GÓRA 22:35 (8:18)

STAL: Szot, Nowicki, Leśniak, Skibiński - Kłak 8, Książkiewicz 3, Polak 3, Gałat 2, Góral 2, Chudy 2, K. Stupiński 2, Śramkiewicz, Bartnik, M. Stupiński, Kubacki, M. Rafalski, Stasiak.

STAL GORZÓW - ZEW ŚWIEBODZIN 31:25 (16:11)

STAL: Szot, Nowicki, Leśniak, Skibiński - M. Stupiński 14, Bartnik 4, Śramkiewicz 4, Góral 4, Gałat 1, Kłak 2, Polak 1, Stasiak 1, Chudy, K. Stupiński, Kubacki, M. Rafalski.

Więcej o: