Sport.pl

Robert Pich: Oferta z Niemiec była bardzo atrakcyjna sportowo i finansowo

Skrzydłowy Śląska Robert Pich na kilka godzin przed zamknięciem okna transferowego odszedł do 1. FC Kaiserslautern, klubu 2 Bundesligi. To był ostatni moment, by wrocławianie zarobili cokolwiek na jego odejściu.
Dwa lata temu w podobnych okolicznościach ze Śląskiem pożegnał się Waldemar Sobota. Reprezentant Polski w ostatnim dniu okna transferowego przeniósł się do belgijskiego Club Brugge. Sobota do Belgii został sprzedany za milion euro, został najdrożej sprzedanym piłkarzem w historii Śląska.

W poniedziałek Śląsk pożegnał się z Robertem Pichem. Słowak, podobnie jak dwa lata temu Sobota, był gwiazdą wrocławskiej drużyny. Transfer reprezentanta Polski zasilił wówczas klubową kasę potężnym zastrzykiem gotówki. Na sprzedaży Picha Śląsk zarobił niewiele, bo jego kontrakt z klubem z Oporowskiej obowiązywał jeszcze tylko przez cztery miesiące. Zimą Słowak opuściłby drużynę Tadeusza Pawłowskiego za darmo.

Śląsk odmówił Legii

Ile pieniędzy zgarnął Śląsk za sprzedaż Picha do Kaiserslautern? Nie wiadomo, bo takiej informacji nie podaje ani Śląsk, ani 1. FC Kaiserslautern. Natomiast niemieckie media piszą o ponad 100 tys. euro, czyli prawie 450 tys. zł.

Pewne jest jedno. Śląsk na transferze Picha nie stracił, ale powinien zyskać znacznie więcej - powinien sprzedać go za dużo wyższą kwotę lub przedłużyć kontrakt.

Słowak trafił do wrocławskiego klubu z MSK Żylina za blisko 25 tys. euro, bo jego umowa wygasała za pół roku. W ciągu 18-miesięcznej gry w Śląsku Pich strzelił łącznie 14 bramek w 65 spotkaniach. Od kilku miesięcy był jednym z wyróżniających się piłkarzy Śląska. Niedawno znalazł się na liście rezerwowych do kadry Słowacji.

Dobrą dyspozycją i strzeleckimi umiejętnościami przyciągnął uwagę m.in. drużyny z Danii czy kilku tureckich klubów. O piłkarza zabiegały też czołowe zespoły z Polski: Lech i Legia. Do końca o Picha walczył klub ze stolicy. Legia pod koniec okna transferowego złożyła Śląskowi ofertę w wysokości 60 tys. euro, ale wrocławianie propozycję stanowczo odrzucili. Poza tym nie chcieli wzmacniać ligowego rywala.

Niemiecka autostrada do kadry

Ostatecznie Słowak trafił do mocnej 2. Bundesligi niemieckiej. Wybrał 1. FC Kaiserslautern. "Czerwone diabły" od 2012 r. występują na zapleczu 1. Bundesligi. Co roku plasują się w pierwszej czwórce ligi, ale awansować nie zdołali. W obecnych rozgrywkach po pięciu kolejkach zajmują szóste miejsce w tabeli. Zawodnikami tego zespołu są m.in. Polacy Mateusz Klich oraz Kacper Przybyłko.

- Oferta z Niemiec była bardzo atrakcyjna zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym. Chciałem z niej skorzystać, bo otwierają się przede mną nowe, duże możliwości. Kaiserslautern to klub z tradycjami, który walczy o powrót do 1. Bundesligi i ma duże aspiracje. Również poziom ligi przemawia na korzyść Niemców. Dzięki grze w tym zespole będę miał większe szanse na występy w reprezentacji Słowacji. A moim marzeniem jest załapać się jeszcze do kadry narodowej na przyszłoroczne mistrzostwa Europy we Francji - mówił Pich po podpisaniu trzyletniego kontraktu z 1. FC Kaiserslautern.

Plan B

Śląsk na wypadek odejścia Picha miał być przygotowany. Według naszych informacji najpoważniejszym kandydatem do zastąpienia Słowaka jest 21-letni Laszlo Kleinheisler z węgierskiego Videoton FC. Piłkarz był już obserwowany przez sztab Tadeusza Pawłowskiego pod koniec maja i zaprezentował się bardzo dobrze. Wówczas nie udało się jednak sfinalizować transferu ze względu na rozbieżności w kwocie odstępnego. Ostatnio sytuacja Kleinheislera w Videotonie skomplikowała się, bo zawodnik odmówił podpisania nowego kontraktu (umowa do czerwca 2016 r.). Piłkarz od kilku tygodni trenuje z rezerwami.

Do momentu zamknięcia tego numeru "Gazety" wrocławski klub nie poinformował o żadnym nowym transferze.

Polski rynek transferowy

Pich to niejedyny głośny transfer w ostatnich dniach. Do Jagiellonii za 200 tys. euro trafił z Górnika Łęczna napastnik Fedor Cernych. Białostocką drużynę opuścił za to Maciej Gajos. Skrzydłowy za 300 tys. euro przeszedł do Lecha Poznań. Z kolei nowym bramkarzem Górnika Zabrze został były zawodnik Śląska, a ostatnio golkiper Pogoni Szczecin Radosław Janukiewicz. Do zespołu Leszka Ojrzyńskiego dołączył też Bułgar Pavel Vidanov, który dwa lata temu grał w Zagłębiu Lubin. Pracowity okres w ostatnich dniach sierpnia mieli też szefowie Korony. Na zasadzie wypożyczeń kielczan wzmocnili Bartłomiej Pawłowski (Lechia Gdańsk) i Maciej Wilusz (Lech Poznań).

Jeszcze jednego wzmocnienia przed końcem okna transferowego dokonał też wicemistrz Polski - Legia. Z Lechii do zespołu Henninga Berga trafił pomocnik Stojan Vranjes. Po roku przerwy do ekstraklasy wrócił były napastnik m.in. Polonii Warszawa Wladimer Dwaliszwili. Gruzin podpisał trzyletni kontrakt z Pogonią Szczecin.

Tradycyjnie największą rewolucję kadrową przeprowadzono w Lechii. Gdański klub zakontraktował piłkarza o tak spektakularnym CV, jakim kilka sezonów temu chwaliła się Legia w przypadku Danijela Ljuboi. Nowym graczem Lechii został Serb Milos Krasić. 30-letni skrzydłowy ostatnio grał we francuskiej Bastii i rezerwach tureckiego Fenerbahce. Krasić przede wszystkim znany jest jednak z występów w Juventusie Turyn. Do drużyny Jerzego Brzęczka dołączył też pomocnik Crvenej Zvevdy Aleksandar Kovacević. Trzyletni kontraktu z Lechią podpisał też w poniedziałek reprezentant Polski Sławomir Peszko.

Więcej o: