Sport.pl

Pijany Paweł Fajdek zapłacił za taksówkę złotym medalem

Jak donosi brytyjski dziennik "Independent", Paweł Fajdek tak mocno świętował w Pekinie swoje drugie mistrzostwo świata, że kiedy obudził się rano, nie mógł znaleźć swojego medalu.
Fajdek w niedzielę obronił mistrzowski tytuł wywalczony przed dwoma laty w Moskwie. W Pekinie urodzony w Żarowie koło Świdnicy młociarz nie miał sobie równych. Złoto dał mu rzut na odległość 80,88 m. Drugiego w stawce Dilszoda Nazarowa pokonał o ponad dwa metry. W rzucie młotem to przepaść.

Nic dziwnego, że po takim sukcesie Fajdek był w szampańskim nastroju. Jak donosi "Indpendent", Polak podobno zapłacił złotym medalem za taksówkę po tym, jak wracał z jednej z restauracji, gdzie oblewał mistrzowski tytuł. Według chińskich mediów, na które powołują się brytyjscy dziennikarze, Fajdek obudził się rano po zwycięskim konkursie i nie mógł znaleźć swojego medalu.

Paweł Fajdek zawiadomił policję

Zmartwiony 26-latek natychmiast zawiadomił policję o jego zaginięciu. Ci szybko ustalili trasę, którą wracał do hotelu, i znaleźli taksówkarza, z którym jechał. Ten potwierdził, że młociarz wręczył mu medal jako zapłatę. Po namowach funkcjonariuszy taksówkarz ostatecznie zwrócił krążek naszemu mistrzowi.

Więcej o: