Sport.pl

Stalowcy trenują przed ligą. "Wierzymy, że obietnice zamienią się w czyny" [ZDJĘCIA]

Z przejściem piłki ręcznej w Gorzowie pod skrzydła Stali i fani i zawodnicy, którzy postanowili się zaangażować w ten projekt, wiążą spore nadzieje. Obietnice, że rok po roku będziemy awansować aż do ekstraklasy traktowaliśmy z przymrużeniem oka, ale zawsze lepiej mieć ambicje, niż robić coś na pół gwizdka. Odwiedziliśmy stalowców na pierwszym treningu i niestety zastaliśmy tam ludzi zaniepokojonych, a nie zdeterminowanych na kolejne awanse. - Jesteśmy uodpornieni, bo szczypiorniak w naszym mieście już parę razy był wystawiany do wiatru. Cały czas mamy nadzieję, że tym razem będzie inaczej - usłyszeliśmy.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Jakby ktoś zapomniał to przypominamy wiosenne, głośne deklaracje: - Mamy zespół godny awansu. Nie było piłki ręcznej w barwach Stali Gorzów przez 23 lata. Udało nam się do tego wrócić. Dziękujemy i sponsorom i licznie wspierającym nas kibicom, że tak fajnie podeszli do tego projektu. Stal to jest wielka marka, nie tylko w naszym mieście czy województwie, ale w Polsce. Szukaliśmy drugiej dyscypliny i postawiliśmy właśnie na szczypiorniaka, który mam być w naszym klubie jak najmocniejszy. Pojawią się drużyny juniorów, także akademia piłki ręcznej w barwach Stali. A cel na najbliższe lata to powrót Gorzowa do najwyższej klasy rozgrywkowej. Jako Stal jesteśmy na takie ambitne wyzwania przygotowani, a mam nadzieję, że przez te trzy, cztery sezony, w czasie których będziemy się bili o kolejne awanse, w naszym mieście powstanie też hala, w której piłkę ręczną w ekstraklasie pokażemy w godnej oprawie.

W pierwszym tygodniu treningów, które wspólnie rozpoczęli na miesiąc przed startem ligi (wcześniej ćwiczyli indywidualnie), stalowcy spotykają się w parku Słowiańskim i na siłowni, a w weekendy będą dwa razy dziennie ćwiczyć w hali - najpierw przy Szarych Szeregów, a potem w Deszcznie. - 28 sierpnia chcemy zagrać sparing z Zieloną Górą, a dwa dni później ze Świebodzinem. Przed pierwszym ligowym meczem w Wejherowie weźmiemy jeszcze udział w Turnieju Winobraniowym i umówimy się na grę z Gryfinem - opowiadał trener Stali Janusz Szopa. - Od pierwszych zajęć ćwiczą z nami chłopacy, którzy wracają do Gorzowa. Marek Baraniak i Marcin Gałat będą rywalizować o miejsce na prawym skrzydle. Na zajęcia w weekend dojadą Maciek Polak z Gryfina oraz Piotr Książkiewicz i Robert Góral, ostatnio grający dla Zielonej Góry. To tyle nowości w naszej drużynie. Nasi wychowankowie studiują na zielonogórskiej uczelni i wrócimy do rozmów z nimi, gdy tam zakończą naukę. Oskar Serpina jeszcze rok będzie występował w Elblągu u gorzowianina Darka Molskiego, a potem zobaczymy co dalej. Kto odszedł? Z kluczowych graczy na razie nikogo nie brakuje.

O tym, jakie nadzieje wiąże się z projektem "Poważna piłka ręczna w Stali Gorzów" przekonaliśmy się rozmawiając z 21-latkiem Markiem Baraniakiem, wypożyczonym z pierwszoligowej Pomezanii Malbork: - Wracam do domu, bo tu widzę szansę na dalszy rozwój i uczestniczenia w poważnym wyzwaniu. Liczę, że sportowo i organizacyjnie będziemy gotowi na walkę o wysokie cele.

Od graczy Stali, którzy stanowili o sile tej drużyny w trzecioligowym sezonie, próbowaliśmy dowiedzieć się, czemu trener Szopa, mówiąc o ewentualnych osłabieniach, użył zwrotu "na razie". Okazało się, że większość z nich pojawiła się na zajęciach na prośbę trenera, bo żadne formalności na nowy sezon nie zostały z nimi dopełnione. - Przez ten miniony rok usłyszeliśmy bardzo dużo obietnic i deklaracji, przy drugiej lidze właśnie latem większość z nich powinno zostać zamienionych w czyny, a tego nie ma - usłyszeliśmy. - Gdybyśmy wiedzieli wcześniej, że tak to zacznie się układać, to część chłopaków poszukałaby sobie innych klubów. Zdecydowaliśmy się jednak zaczekać i czekamy dalej z nadzieją, że na tym poziomie wszystko ułoży się już bardziej profesjonalnie, bo tylko wtedy możemy sobie wspólnie stawiać jakieś ambitne cele. Piłka ręczna w Gorzowie przeszła już wszystkie zawieruchy, różne kluby w teczce, to nas zahartowało. Nikt by się nie obraził, gdyby od razu mówiono o tym, że ta sekcja ma mieć formę drużyny zakładowej. Słyszeliśmy jednak o szybkiej pierwszej lidze. Ba, nawet się wymknęła ekstraklasa. Nie podniecaliśmy się tym, ale wiemy, że i w drugiej lidze wszystkie sprawy trzeba porządnie poukładać, aby walczyć dla Gorzowa ze spokojnymi głowami.

Mimo niejasnej sytuacji, braku umów, zawodnicy stawili się na pierwszym treningu właściwie w komplecie. Przebierają się jednak w samochodach, wody napiją się jak sobie kupią, a masażysta za bardzo im nie pomoże, bo plastry i medykamenty z prywatnych zapasów już dawno się skończyły. Wiemy, że Stal na dalekie drugoligowe wyjazdy - zostaliśmy włączeni do rozgrywek pomorskich - przewozy ma już załatwione, ale ustalenia na razie nic nie mówią o jakichkolwiek noclegach. Dzień po dniu chcielibyśmy zagrać tylko z oboma klubami z Gdańska, aby było taniej... Dobrze, że trener Szopa i jego ludzie, prawdziwi pasjonaci piłki ręcznej, są cały czas optymistami. Od początku twardo stoją na nogach, w żadnym wypadku nie rzucają pochopnych deklaracji o awansach, a cierpliwie starają się rozmawiać, bo "każda nowa organizacja musi się dotrzeć, a przecież szczypiorniaka w Stali ładnych parę lat nie było". Jak już spotkali się w parku, to trenowali na maksa. To zahartowani ludzie. Wiele przeszli i dla dobra swojej dyscypliny jeszcze wiele przejdą...

Więcej o: