Sport.pl

Podbeskidzie - Pogoń 2:3. Szalona druga połowa meczu, ale Górale znów bez punktu [ZDJĘCIA]

Podbeskidzie zagrało najlepszą drugą połowę w tym roku, zdobyło dwa gole w odstępie dwustu sekund, ale z kompletem punktów wyjeżdża z Bielska-Białej Pogoń Szczecin.

Zostań najlepszym managerem w lidze!



Podbeskidzie jeszcze w tym sezonie nie wygrało. Aby coś zmienić, trener Dariusz Kubicki na ławkę rezerwowych zesłał obu liderów zespołu Damiana Chmiela i Marka Sokołowskiego. W jedenastce i w meczu ekstraklasy w ogóle zadebiutował tymczasem Fabian Hiszpański, 21-letni pomocnik sprowadzony z Wisły Płock.

Pogoń przyjechała do Bielska jako jeden z dwóch wciąż niepokonanych zespołów Ekstraklasy i od samego początku to portowcy nadawali ton grze.

Pierwszą bramkę Pogoń zdobyła w 17. min. Z rzutu wolnego precyzyjnie dośrodkował Rafał Murawski, a Jarosław Fojut z sześciu metrów uderzeniem głową wpakował piłkę do siatki. Defensorzy Podbeskidzia tylko statystowali.

Chwilę potem powinno być 2:0, błąd popełnił Kristian Kolcak, ale Mateusz Lewandowski strzelił minimalnie niecelnie. Przewaga szczecinian rosła - w 24. min fantastyczną akcją popisał się Patryk Małecki, który z ok. 18 metrów huknął, a piłka po interwencji Emilijusa Zubasa trafiła w poprzeczkę.

W 30. min goście mieli już dwa gole na koncie. Tym razem ewidentnie zawinił golkiper górali - Zubas tak niefortunnie wybijał piłkę, że trafiła ona prosto pod nogę Rafała Murawskiego. Kapitan Pogoni uderzył bezbłędnie!

Gwizdy na bielskim stadionie to rzadkość, ale kibice po dwóch kwadransach gry mieli już dość.

Trener Kubicki jeszcze przed przerwą zdjął debiutanta Hiszpańskiego, wprowadził Chmiela, jednak obrazu gry nie odmienił. Pogoń grała mądrze, piłka wędrowała między zawodnikami gości, co chwila prowokując miejscowych do kolejnych błędów. Podbeskidzie do przerwy bez celnego strzału.

Nie wiemy, co w szatni powiedział swoim piłkarzom Kubicki, ale jednak natchnął swoich podopiecznych. To było inne Podbeskidzie. Górale zaatakowali z pasją, ale przede wszystkim z głową. W 51. min zdobyli kontaktową bramkę - Adu podał do Chmiela, a ten bez namysłu huknął do siatki. Cztery minuty później był już remis - tym razem po rzucie rożnym Szczepaniak uderzył piłkę głową, a ta po koźle wpadła do bramki!

Pogoń była oszołomiona, nie wiedziała co się dzieje na boisku. Wydawało się kwestią czasu, gdy padnie zwycięski gol dla gospodarzy. Tymczasem bramkę zdobyli portowcy. Dośrodkował Akahoshi, piłka odbiła się od Adu, a Małecki z ośmiu metrów nie dał szansy Zubasowi. 2:3!

Potem gra była wyrównana, nie brakowała ciekawych akcji i strzałów. Wynik nie uległ już zmianie. Podbeskidzie bez wygranej pozostaje w strefie spadkowej, a Pogoń awansowała na piąte miejsce.