Sport.pl

Wraca Protasiewicz, wypada Walasek, Frątczak kładzie głowę

Mecz ostatniej szansy Falubazu Zielona Góra w piątek o godz. 19.30 na torze lidera w Lesznie: żeby awans do play-off był jeszcze możliwy, zielonogórska drużyna musi pokonać na wyjeździe "Byki", które wygrywają ostatnio wszędzie i ze wszystkimi. Czy na Smoku zdarzy się cud? Do składu Falubazu wraca kapitan Piotr Protasiewicz, wypada Grzegorz Walasek, który w Gorzowie był agentem zero.
Po lubuskich derbach marne widoki na play-off stały się jeszcze bardziej mgliste, bo zielonogórskim żużlowcom nie udało się wygrać, ani też sięgnąć po bonus za lepszy bilans w dwumeczu. Niemniej z porażki w Gorzowie da się też wyciągnąć strzępy nadziei:

1. Genialnie jeździł i punktował Australijczyk Darcy Ward.

2. Z letargu niemocy wyrwał się Szwed Andreas Jonsson.

3. Udanie po rocznym zawieszeniu wrócił do ligi Patryk Dudek.

Źle, by nie rzec fatalnie, spisał się za to rutyniarz Grzegorz Walasek. - Siadła psychika. Już w Tarnowie wypadł źle. Bardzo to przeżył. Tak spiętego zawodnika, tej klasy, dawno nie widziałem. Jest totalnie pogubiony - komentował Sławomir Dudek, trener Falubazu. I dlatego na okoliczność piątkowego meczu w Lesznie, meczu o gigantycznym znaczeniu, odstawił Walaska od meczowego składu.

Trener może sobie pozwolić na taki manewr, bo liczy, że więcej dostanie od wracającego po wyleczeniu kontuzji kapitana zespołu Piotra Protasiewicza.

We wtorek pierwszy raz po przerwie spowodowanej upadkiem i złamaniem obojczyka Protasiewicz wsiadł na żużlowy motor i trenował na zielonogórskim torze. Po tym zdecydował, że jest już gotowy do walki. Jeśli w piątek okażę się, że kapitan zachował dyspozycję sprzed niefortunnego wypadku, może strzępy zielonogórskiej nadziei da się posklejać w zwycięska całość...

Okoliczność łagodząca dla Falubazu: Unia pojedzie w piątek bez Nickiego Pedersena, który zrobił ostatnio grubą rozróbę: w trakcie meczu ligowego uderzył kaskiem, a później kopnął Jacka Gajewskiego, menedżera KS Toruń.

Mimo to w piątek wieczorem na "Smoku" w Lesznie gościom z Zielonej Góry będzie bardzo, bardzo ciężko, a o zwycięstwie za trzy punkty chyba w ogóle nie wypada marzyć. Wszak w pierwszej rundzie Unia zwyciężyła w Zielonej Górze aż 54:36.

Jeśli Falubaz przegra piątkowe starcie, prawdopodobnie skorzysta KS Toruń i wskoczy do czołowej czwórki. W zielonogórskim klubie dojdzie wówczas do zmiany kadrowej, mianowicie odejdzie dyrektor sportowy Jacek Frątczak. Zapowiedział ten ruch na antenie Radia Zielona Góra: - Kolejny rok nie ma wyniku, którego oczekują kibice i my oczekujemy sami od siebie. Może to nie jest przypadek. Może to jest moment, żeby wziąć odpowiedzialność w stu procentach na swoje barki. Bo niezależnie od sytuacji losowych, każdy ma na swoim koncie inne sytuacje, które mógłby zmienić, poprawić, i bierze za to odpowiedzialność. Może musi być w naszym klubie ktoś, kto będzie miał więcej szczęścia. Może ja tego szczęścia nie mam. Może popełniam błędy - rozważał Frątczak. - W każdym razie brak play-off będzie brakiem wyniku sportowego, za który biorę odpowiedzialność. I moją rolę w klubie powoli będziemy musieli traktować jako zamkniętą - zapowiedział.

Składy drużyn na piątkowy mecz w Lesznie

Unia: 9. Tobiasz Musielak, 10. Thomas H. Jonasson, 11. Przemysław Pawlicki, 12. Emil Sajfutdinov, 13. Grzegorz Zengota, 14. Piotr Pawlicki.

Falubaz: 1. Andreas Jonsson, 2. Jarosław Hampel - ZZ, 3. Patryk Dudek, 4. Darcy Ward, 5. Piotr Protasiewicz, 6. Krystian Pieszczek, 7. Alex Zgardziński.

Więcej o: