Sport.pl

Ruch Chorzów. Dariusz Smagorowicz: A niech gadają, co chcą!

Ruch Chorzów notuje obiecujący początek Ekstraklasy. Po dwóch wygranych z rzędu niebiescy awansowali na czwarte miejsce w ligowej tabeli.

Stwórz własną drużynę i WYGRAJ LIGĘ!



Czy coś wam to przypomina? Tak jak to w ostatnich latach bywa Ruch po słabym sezonie znowu powoli podnosi głowę. Dwie wygrane w trzech otwierających sezon meczach to wynik, który daje nadzieję, że niebiescy nie uwikłają się w najbliższych miesiącach w walkę o utrzymanie w lidze. - W okresie przygotowawczym słyszałem wiele głosów osób, które wątpiły w sens naszej pracy. Mówiono wprost, że w Chorzowie nie ma drużyny. Tymczasem my robiliśmy swoje. "A niech gadają co chcą" - powtarzaliśmy - przypomina prezes Dariusz Smagorowicz.

Na Cichej rzeczywiście wiele się latem zmieniło. Drużyna straciła aż czterech piłkarzy z podstawowego składu. Grzegorz Kuświk, Filip Starzyński oraz Bartłomiej Babiarz nie przedłużyli kontraktów i odeszli do innych klubów. Michał Helik poddał się operacji kolan.

Przebudowany zespół zaczął sezon od porażki z Górnikiem Łęczna, ale potem w dobrym stylu wypunktował już Piasta Gliwice i Koronę Kielce. - Zespół z tygodnia na tydzień wygląda lepiej. Czuć progres i rękę trenera Waldemara Fornalika. Pewnie, że nie ma co wyciągać daleko idących wniosków, ale już widać, że fizycznie jesteśmy dobrze przygotowani do rozgrywek, a i taktycznie prezentujemy się coraz lepiej - dodaje.

Przed sezonem największe obawy można było mieć o to, jak będzie wyglądała organizacja gry drużyny po stracie Starzyńskiego. Pomocnika, który przeniósł się do belgijskiego Lokeren, miał zastąpić doświadczony Maciej Iwański. Na razie jednak z tej roli znacznie lepiej wywiązuje się młody Patryk Lipski. - Patryk był przygotowany do tej roli od kilku sezonów, więc nie ma w tym żadnego przypadku. Iwański też pomoże drużynie, ale to wymaga czasu. Sam zawodnik mówił, że miał zaległości treningowe na starcie przygotowań do sezonu. Kolejna sprawa to specyfika treningów w naszym klubie. To nie jest żadne zaklinanie rzeczywistości. To przecież nie my, a nowi zawodnicy za każdym razem powtarzają, że treningi w Ruchu różnią się od tych, które znali z innych klubów - przypomina Smagorowicz.

Na razie niebiescy na pewno nie odczuwają również braku Grzegorz Kuświka, który zamienił Chorzów na Gdańsk. Na starcie sezonu z roli snajpera dobrze wywiązuje się Eduards Visnakovs, który strzelił dotąd dwa gole. Po jednym trafieniu dołożyli też Michał Efir i Mariusz Stępiński.

- Visnakovs jest na pewno innym typem zawodnika niż Kuświk. Może nie ma takiego zmysłu do organizacyjnej gry, ale ma za to instynkt. Nie potrzebuje wiele wolnego czasu i miejsca, żeby zaskoczyć rywala. To było widać podczas meczu w Kielcach. Nie miał przecież łatwej pozycji, a zdecydował się na strzał z narożnika pola karnego. Większość napastników w tej sytuacji szukałaby innego rozwiązania - mówi prezes, którego cieszy rywalizacja w linii ataku.

- Dobrze funkcjonujący zespół to ten, w którym bramki zdobywają napastnicy. Nam się to na razie udaje. Wiem, że Stępiński nie był faworytem wielu "ekspertów", ale my się takimi opiniami nie przejmujemy. Tak jak już mówiłem - robimy swoje - kończy.

Więcej o: