Sport.pl

Śląsk Wrocław wypunktował Termalicę Bruk-Bet Nieciecza

Śląsk Wrocław pokonał Termalicę Bruk-Bet Nieciecza 2:0 i odniósł tym samym pierwsze zwycięstwo w sezonie
Po porażce z Legią Warszawa (1:4) i remisie z Pogonią Szczecin (1:1) piłkarze Śląska wreszcie zainkasowali komplet punktów. Śląsk z Termalicą zagrał mądrze, dobrze i od pierwszej do ostatniej minuty kontrował spotkanie.

Wrocławianie od początku zagrali bardzo ofensywnie, praktycznie zamykając rywali na ich połowie. W tej części gry oddali na bramkę Sebastiana Nowaka siedem strzałów, ale w oczekiwaniu na pierwszego gola musieli uzbroić się w cierpliwość, choć brakowało niewiele, jak przy strzale Tomasza Hołoty z dystansu, który wylądował na poprzeczce.

Długo wyczekiwany przez kibiców na Stadionie Miejskim gol padł dopiero w ostatniej akcji pierwszej połowy. Flavio Paixao idealnie wyłożył piłkę Kamilowi Bilińskiemu, a ten strzałem z kilku metrów nie dał najmniejszych szans Nowakowi. Dla Bilińskiego był to pierwszy gol po powrocie do Wrocławia. Wychowanek Śląska zagrał dobre spotkanie, był bardzo aktywny i miał trzy dobre okazje do strzelenia bramki. Kiedy w końcówce meczu schodził z boiska, miejscowi fani zgotowali mu owację i skandowali jego imię i nazwisko.

Termalica przez długi czas nie miała pomysłu na to, jak zagrozić bramce strzeżonej przez Mariusza Pawełka. Przed przerwą oddała tylko jeden celny strzał na bramkę Śląska. Uderzenie Krzysztofa Kaczmarczyka było jednak tak niecelne, że Pawełek spokojnie odprowadził piłkę wzrokiem. Pierwsze celny strzał na bramkę wrocławian goście oddali dopiero na początku drugiej połowy. Z rzutu wolnego golkipera Śląska próbował zaskoczyć Dariusz Jarecki.

Wszelkich złudzeń na korzystny wynik wrocławianie pozbawili Termalicę w 58. minucie. Peter Grajciar podciął piłkę z narożnika boiska, zza pola karnego uderzył Robert Pich, piłka otarła się o głowę Flavio Paixao i wpadła do bramki. Po strzeleniu drugiej bramki Śląsk uspokoił grę, ale mógł jeszcze podwyższyć. Dogodnej okazji nie wykorzystał jednak Krzysztof Danielewicz, który strzelał z bliska głową, ale wprost w interweniującego Nowaka.

- Takie mecze na początku sezonu są zawsze trudne, bo nie wiadomo, czego się można spodziewać. Zwłaszcza jeżeli chodzi o spotkanie z beniaminkiem, który rozpędzony po awansie jest zawsze groźny. Spodziewaliśmy się, że przeciwnik będzie się bronił, a my będziemy musieli rozgrywać atak pozycyjny. W takich sytuacjach potrzebna jest cierpliwość i przyspieszenie w odpowiednim momencie. Tego drugiego nam czasami brakowało. Mecz ustawiła bramka zdobyta tuż przed przerwą. Później padła druga bramka i odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo. Mówiłem przed tym spotkaniem, że pociąg z napisem Śląsk Wrocław ruszy w lidze i ruszył - powiedział po meczu trener Śląska Tadeusz Pawłowski.

Więcej o: