Sport.pl

"Horde Zla" czeka na Lecha Poznań. FK Sarajevo słynie z fanatycznych kibiców

Piłkarze Lecha Poznań muszą być gotowi na gorącą atmosferę podczas wtorkowego meczu eliminacji Ligi Mistrzów z FK Sarajevo. Na trybunach zasiądzie około 30 tysięcy kibiców, w tym fanatyczna grupa "Horde Zla".
"Horde Zla", grupa fanatycznych kibiców FK Sarajevo, to obok ekscentrycznego właściciela Vincenta Tana znak rozpoznawczy najbliższego rywala Lecha Poznań w walce o Ligę Mistrzów. Fani stołecznego klubu w poprzednich edycjach europejskich pucharów wybierali się na mecze wyjazdowe w grupach liczących nawet dwa tysiące osób. W spotkaniach rozgrywanych na stadionie Asim Ferhatović Hase może zasiąść nawet ponad 30 tysięcy widzów, ale w minionym sezonie bośniackiej ekstraklasy frekwencja ani razu nie przekroczyła tej granicy. Najwięcej osób oglądało spotkanie FK Sarajevo z Zelezjnicarem - na trybunach zasiadło wtedy 26 tysięcy osób.

Kilkudziesięciotysięczna frekwencja nie powinna wpłynąć na piłkarzy Lecha - przecież na stadion przy Bułgarskiej przychodzi nawet i ponad 40 tysięcy ludzi. Małe zamieszanie może jednak wprowadzić bośniacka grupa "Horde Zla". Fanatyczni kibice FK Sarajevo regularnie odpalają na swoich meczach środki pirotechniczne, prezentują kartoniady, przygotowują sektorówki. - Nasi zawodnicy są przygotowani na gorącą atmosferę na trybunach. Ten zespół jest coraz bardziej dojrzały i bardziej doświadczony. Żadne anomalie nie wpłyną na piłkarzy Lecha - zapowiada Tomasz Rząsa, drugi trener zespołu: - Sam miałem przyjemność grać na Bałkanach w Partizanie Belgrad. Rzeczywiście ci kibice są fanatyczni i na trybunach jest naprawdę niesamowicie.

Rząsa doświadczył jednak sytuacji, w której bałkańskim kibicom udało się wpłynąć na zawodników drużyny przeciwnej. W 2013 roku Polska grała w Podgoricy z Czarnogórą w eliminacjach do mistrzostw świata, a obecny drugi trener Lecha odpowiadał wtedy w kadrze za kontakty z mediami. Polacy prowadzili z Czarnogórcami 1:0, a wtedy kibice rozpętali małe piekiełko. - Pewnie zmierzaliśmy po zwycięstwo, ale na trybunach dochodziło do jakichś dziwnych ekscesów. Na pewno wpłynęło to na naszych reprezentantów i kibice Czarnogóry dołożyli cegiełkę do tego, że mecz zakończył się remisem 2:2 - twierdzi Rząsa.

Na tym filmie widać fanatycznych kibiców FK Sarajevo

A tutaj ta grupa podczas zeszłorocznego meczu z Borussią Mönchengladbach

Więcej o: