Sport.pl

GKS Katowice. Silny klub? Mam nadzieję, że nie powtórzy się błąd sprzed lat [KOMENTARZ]

Władze miasta zapowiadają, że wielosekcyjny GKS potrzebuje sukcesu przede wszystkim w piłce nożnej. Mam nadzieję, że ojcom projektu nie zabraknie konsekwencji. I tak samo jak o piłkarzy, zadbają o pozostałe sekcje klubu - pisze Piotr Zawadzki.
Katowice chcą odtworzyć pod szyldem GKS-u silny wielosekcyjny klub. Władze miasta poinformowały o tym na konferencji prasowej.

W czasach PRL-u GKS Katowice, przede wszystkim dzięki górniczym pieniądzom, był prawdziwym kombinatem sportowym. Na sławę klubu pracowali hokeiści (choćby Andrzej Tkacz, Andrzej Fonfara, Leszek i Wiesław Tokarzowie), seryjnie zdobywając mistrzostwo Polski. Sukcesy odnosili reprezentanci sportów indywidualnych: mistrzyni świata w saneczkarstwie Barbara Piecha, tenisistka Barbara Kral-Olsza, szermierze Grażyna Staszak, Jerzy Janikowski czy Henryk Fabian, swój ogródek mieli również bokserzy.

Na początku lat 80. o zapaśnikach GKS-u, z lekką tylko przesadą, mówiło się, że tworzą najsilniejszy klub świata. W jednym czasie jego barw bronili przecież medaliści igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata i Europy Andrzej Supron, Roman Bierła, Roman Kierpacz, Jan Dołgowicz, Henryk Tomanek czy Stanisław Krzesiński.

Piłka nożna w tym kombinacie długo była tylko jednym z wielu działów. GKS miotał się między pierwszą i drugą ligą, nie mogąc nawet marzyć o konkurowaniu z Ruchem, Górnikiem czy Zagłębiem. Do czasu, gdy klubem zaczął rządzić Marian Dziurowicz. Zdeterminowany misją stworzenia piłkarskiego mocarstwa, Dziurowicz z wolna ograniczał wielosekcyjność GKS-u. Coraz większa kasa szła na potrzeby piłkarzy i stadionu. W sumie cel osiągnął, bo GieKSa stała się w latach 80. i 90. czołową siłą polskiej ligi, choć akurat bez mistrzowskiego tytułu.

Jednak coś za coś. Na Bukową przyjechał sam Zinedine Zidane z ekipą Bordeaux, grały w Katowicach Bayer Leverkusen, Club Brugge i Benfica Lizbona, ale przy okazji wykrwawiły się na amen inne sekcje: szermierka, zapasy, hokej...

Teraz władze miasta zapowiadają, że na nowo wielosekcyjny GKS potrzebuje sukcesu przede wszystkim w piłce nożnej. Jak najszybciej. Za rok, za dwa lata. Najpierw ma być awans do ekstraklasy, potem pewnie gra o europejskie puchary. To oczywisty cel ambitnego klubu i wielkiego miasta. Nie obędzie się więc bez transferów bardzo dobrych piłkarzy, może też bardzo znanych trenerów.

Mam tylko nadzieje, że ojcom projektu nie zabraknie konsekwencji. I tak samo jak o piłkarzy, zadbają o pozostałe sekcje klubu.

Tak aby uniknąć błędów sprzed lat, które - choć popełnione w innych realiach - spowodowane były zapatrzeniem się w jeden tylko piłkarski punkt. W ich efekcie droga do próby odtworzenia wielkiego GKS zajęła długich dwadzieścia kilka lat.