Sport.pl

Wielki mecz przy Konwiktorskiej! Legia pokonała Polonię punktem

W czwartej kwarcie koszykarze Legii przegrywali już 64:70, ale niezniszczalny Arkadiusz Kobus poprowadził ich jednak do wygranej. ?Zieloni Kanonierzy? wygrali przy Konwiktorskiej 76:75 i awansowali do półfinału play-off grupy A drugiej ligi.


W derbowej rywalizacji Legia zwyciężyła 2-0, ale o ile pierwsze spotkanie zespół trenera Piotra Bakuna łatwo wygrał 87:63, o tyle sobotnie przy Konwiktorskiej mogło rozstrzygnąć się na korzyść Polonii. To gospodarze mieli piłkę w ostatniej akcji, jednak Artur Kijanowski zakozłował się pod kosz i ją stracił.

Spotkanie, jak na drugą ligę, stało na bardzo dobrym poziomie. Lepiej zaczęła Legia - Paweł Podobas i Damian Zapert wyprowadzili gości na prowadzenie, które sięgnęło siedmiu punktów (15:8, 17:10), ale Polonia wykorzystała rezerwowych (Kijanowski, Marek Popiołek) oraz próbowała wybić z rytmu legionistów, zmieniając co rusz obronę indywidualną na strefową i odwrotnie. Legia próbowała grać konsekwentnie pod kosz, gdzie trudny do zatrzymania był Damian Cechniak, ale Polonia jej to utrudniała.

Atak "Czarnych Koszul" odmienił się dzięki akcjom Kijanowskiego i Popiołka. Pierwszy uciekał rywalom i trafiał z półdystansu, drugi w samej końcówce pierwszej kwarty zdobył trzy punkty z kontry, a potem, równo z końcową syreną, wykończył kolejny szybki atak. Polonia wyszła na prowadzenie 21:19. Ale spotkanie było emocjonujące nie tylko dlatego, że zmieniał się wynik. Koszykarze walczyli o każdą piłkę, trenerzy Andrzej Kierlewicz i Piotr Bakun krzyczeli na nich zza linii bocznej.

W drugiej kwarcie Polonia wygrywała przez moment nawet 27:21, a Kijanowski, jeśli nie rzucał (osiem punktów do przerwy), to prezentował efektowne asysty (trzy). Ale akcję meczu wykonali Adrian Kordalski z Jakubem Pietkiewiczem - pierwszy rzucił wysoko piłkę nad obręcz, a drugi wyskoczył zza pleców legionistów i z impetem władował ją do kosza.

To jednak Legia miała więcej atutów. W Polonii zespół w pierwszej połowie pchali do przodu praktycznie tylko Kijanowski i Popiołek, a wśród gości bardzo dobre momenty mieli i Cechniak, i Podobas, i Andrzej Paszkiewicz, ale przede wszystkim Arkadiusz Kobus. Ten ostatni, rezerwowy skrzydłowy, zdobył do przerwy aż 11 punktów. I to na różne sposoby - nieprawdopodobnym zawijasem spod kosza, z dystansu, z wejść - w sumie uzbierał 27 punktów. Legia od stanu 21:27 zerwała się, poprawiła obronę i ostatnie minuty drugiej kwarty wygrała 20:6.

Do przerwy legioniści wygrywali 41:33, a pierwsze minuty trzeciej kwarty upłynęły pod znakiem rywalizacji środkowych, bo dla Polonii trafiał Filip Kober, a dla Legii - Cechniak. W zespole "Czarnych Koszul" rozkręcał się także niewidoczny w pierwszej połowie Daniel Nieporęcki. Próby zmniejszenia strat przez gospodarzy długo kończyły się jednak niepowodzeniem, bo doświadczeni legioniści byli jeszcze skuteczniejsi. Po drugiej trójce Podobasa w ciągu dwóch minut goście wygrywali 55:45.

Poloniści, tak jak zapowiadali, chcieli walczyć do końca. Po dobrych akcjach Kordalskiego (6 asyst w całym meczu) i walecznego pod koszami Kobera (momentami to on, a nie Cechniak, królował pod koszem - zdobył 17 punktów i był najlepszym strzelcem Polonii) po 30 minutach było jednak znów tylko 53:57.

Początek czwartej kwarty należał do Kobera, który rozkręcił się do tego stopnia, że był najlepszym koszykarzem "Czarnych Koszul". W 32. minucie Kober złapał jednak czwarty faul na bardzo aktywnym Kobusie i zszedł z boiska. Chwilę później Polonia miała na koncie pięć fauli i każde kolejne przewinienie kończyło się rzutami wolnymi Legii.

Ale w 34. minucie Kordalski dobił z faulem rzut Jakuba Pawlaka, wykorzystał rzut wolny i Polonia wyszła na prowadzenie 64:63. Kiedy kilkanaście sekund później dodał kolejne trafienie z linii, było 65:63. I to nie był koniec szarży gospodarzy, bo sędziowie pozwalali na wiele i w sytuacyjnych zderzeniach oraz przepychankach "Czarne Koszule" korzystały. Kijanowski (z podania wszędobylskiego Kordalskiego) podwyższył na 67:63.

Legia w trudnym momencie wróciła do tego, co grała na początku - podań do Cechniaka pod kosz. Ale 21-letni środkowy nie był zbyt skuteczny, a Popiołek trafił za trzy na 70:64. I to właśnie 25-letni rozgrywający utrzymywał prowadzenie swojej drużyny - kolejna trójka dała wynik 73:69 na trzy minuty przed końcem.

Legioniści próbowali grać konsekwentnie pod kosz, wymuszali faule dzięki przewadze fizycznej (szczególnie najtrudniejszy do zatrzymania Kobus), ale skuteczność rzutów wolnych nie stała w czwartej kwarcie na najlepszym poziomie. Poloniści spadali jednak z boiska z pięcioma przewinieniami (Nieporęcki, Kober, Paweł Sieradzki), a Legia mozolnie odrabiała straty. Minutę i 36 sekund przed końcem Kobus trafił w końcu oba rzuty z linii i legioniści odzyskali prowadzenie - było 74:73 dla nich.

40 sekund przed końcem do remisu doprowadził Kijanowski. Legia w odpowiedzi zagrała pod kosz do Cechniaka, który po faulu trafił jednego wolnego. Polonia miała 24 sekundy, po przerwaniu akcji faulem Kierlewicz poprosił o przerwę na żądanie. Ale w ostatniej akcji Kijanowski zbyt długo kozłował, został podwojony, stracił piłkę, nie zdołał oddać rzutu.

Dla Polonii był to ostatni mecz w sezonie, zespół skończył rozgrywki na ósmym miejscu. Legia w sobotę zagra pierwszy mecz półfinału play-off.

Polonia Warszawa - Legia Warszawa 75:76 (21:19, 12:22, 20:16, 22:19)

Polonia: Filip Kober 17 pkt (7 zb), Marek Popiołek 15, Artur Kijanowski 14, Adrian Kordalski 8 (6 as), Daniel Nieporęcki 7, Marcin Jurkiewicz 4, Jakub Pietkiewicz 4, Jakub Pawlak 4 (7 zb), Paweł Sieradzki 2, Przemysław Słoniewski

Legia: Arkadiusz Kobus 27, Damian Cechniak 14 (8 zb), Damian Zapert 9 (4 as), Paweł Podobas 9, Andrzej Paszkiewicz 7, Mikołaj Motel 4, Rafał Holnicki-Szulc 2, Michał Świderski 2, Bartłomiej Bojko 2, Przemysław Jaworski

Więcej o: