Sport.pl

Formułowe podsumowania: GP Kanady

OMG. (Czyli tak, trochę jeszcze nie ochłonęłyśmy).



We wczorajszym wyścigu działo się tyle, że nawet nie wiemy od czego zacząć. Od historii Kanady od czasów kolonizacyjnych ze szczególnym uwzględnieniem miejscowej fauny? Quizu ze współczesnej muzyki pop, któremu ponownie został poddany biedny Maurycy? Rozważań nad suchością chleba w Mclarenie, zawartością bidonów w Ferrari i cenami namiotów w Niemczech? Niewiele brakowało, a tak właśnie w głównej mierze zapamiętałybyśmy GP Kanady 2011. Na całe szczęście doszło do wznowienia wyścigu.

Jenson Button. Jak? Skąd? Ustalmy fakty. Jeszcze przed przerwaniem wyścigu doszło do pierwszego poważnego incydentu na torze w Buttmiltonie. Na pierwszy rzut oka - ewidentna wina Lewisa, na drugi - niekoniecznie. Zwłaszcza, że po wszystkim to Jenson był stroną przepraszającą i tłumaczył się, że nie widział manewrującego Hamiltona. Zapewnił przy tym, że w przerwie wyjaśnili sobie sprawę z partnerem z teamu i uznali kolizję za wypadek. Ciche dni w Buttmiltonie odwołane.

Ale to był dopiero początek przygód nieustraszonego Buttona w Kanadzie. Kara przejazdu przed aleję serwisową, focia z Rihanną, staranowanie Alonso, kapeć i kolejna wizyta w boksach. W normalnych okolicznościach można już było pomyśleć "Jens, zjedź już do garażu, wstydu oszczędź", ale w wyścigu,w którym samochód bezpieczeństwa wyjeżdża częściej niż Andrzej Borowczyk używa frazy "psikusy pogody", wszystko jest możliwe. Nawet to, że kierowca przebijający się z końca stawki zacznie osiągać niszczące konkurencję czasy i tak zestresuje lidera, że ten popełni błąd na ostatnim okrążeniu. We are the champions, woo-hoo! (Już kiedy miałyśmy z podziwem wskazywać na przewagę strategii przerwowej Kobayasiego...)

Na całe szczęście, Sebastian Vettel godnie zniósł porażkę i wygląda na to, że również i Sebson uniknie cichych dni:

MONTREAL, CANADA - JUNE 12:  Race winner Jenson Button (R) of Great Britain and McLaren is congratulated by second placed Sebastian Vettel (L) of Germany and Red Bull Racing on the podium following the Canadian Formula One Grand Prix at the Circuit Gilles Villeneuve on June 12, 2011 in Montreal, Canada.  (Photo by Mark Thompson/Getty Images)

Albo i nie...

Masz do nosa, za karę!

Canadian Formula One Grand Prix winner McLaren Mercedes driver Jenson Button (L) of Britain and second-placed German Sebastian Vettel of the Red Bull Racing team celebrate on the podium at the Circuit Gilles Villeneuve in Montreal on June 12, 2011.      AFP PHOTO/Nicholas KAMM (Photo credit should read NICHOLAS KAMM/AFP/Getty Images)

I do drugiej dziurki!

Wspominałyśmy wcześniej o staranowanym Alonso. Wściekły, mokry, staranowany Alonso = superhot Alonso.

Smutny, niedowierzający, taranujący Hamilton = hot Hamilton.

MONTREAL, CANADA - JUNE 12:  Lewis Hamilton of Great Britain and McLaren prepares to drive during the Canadian Formula One Grand Prix at the Circuit Gilles Villeneuve on June 12, 2011 in Montreal, Canada.  (Photo by Paul Gilham/Getty Images)

W podsumowaniu nie możemy również nie wspomnieć o Mistrzu Schu, który przypomniał sobie swoje najlepsze lata, a całej reszcie świata, dlaczego młodzież wyścigowa patrzy w niego tak jak patrzy.

Formula One World Championship 2011, Round 7, Canada, Montreal, Canada, Sunday 12 June 2011 - Michael Schumacher (GER), Mercedes GP Petronas F1 Team, Sebastian Vettel (GER), Red Bull Racing

I jeszcze na koniec, z cyklu: superhot zdjęcie bez kontekstu:

MONTREAL, CANADA - JUNE 10:  Vitaly Petrov of Russia and Renault prepares to drive during practice for the Canadian Formula One Grand Prix at the Circuit Gilles Villeneuve on June 10, 2011 in Montreal, Canada.  (Photo by Paul Gilham/Getty Images)

Oh dear.

ruby blue

Więcej o: