Sport.pl

Mesuciątko zaprzyjaźnia się z biczfejsem w reklamie Nike

Nie wiemy, czy jest to jeden z elementów specjalnie dla niego wymyślonej strategii PR na odbudowanie swojego wizerunku na ciacha.net po wpadce z Człowiekiem Frytką, ale jeśli tak, to jest ona bardzo skuteczna.

Właściwie o samym przedsięwzięciu zwanym "Ozil Mesut w reklamie Nike" nie wiemy wiele oprócz tego, że miała swoją premierę 25 maja i jakimś cudem ukrywała się przed nami przez długie dni oraz to, że występuje tam wraz z Lirą Bajramar, będącą w światowej czołówce niemiecką piłkarką. No i zapomniałybyśmy o najważniejszym, jak przystało na spot stworzony przez ten koncern nie tylko posiada liczne biczfejsy, ale i głębokie, ponadczasowe przesłanie, więc spijajcie słowa z ust Ozila, bądź też czytajcie uważnie angielskie napisy pojawiające się na dole - niosą ku światu bardzo ważną wiadomość.

Ale jeszcze zanim przejdziecie do czynności jaką jest wciskanie "play" usiądźcie na stabilnym podłożu, weźcie głęboki oddech, przyjmijcie z powrotem do znajomych na facebooku , policzcie do dziesięciu, gdyż zaraz bardzo dokładnie przypomnicie sobie, dlaczego kiedyś, w nie tak znowu odległych czasach uznałyście ów wytrzeszcz za szalenie uroczy.

....

....

Już? Wyszłyście z szoku? Możemy kontynuować?

No dobrze, więc czy tylko my twierdzimy, że codzienne oglądanie w szatni Crisitano Ronaldo podziałało mobilizującą na kształtowanie mięśni brzucha Mesuciątka? Jesteśmy gotowe zrobić nawet porównanie "przed" i "po" jak już przestaniemy podziwiać ostateczny efekt tak idealnie współgrający z opadającą na czoło spocona grzywka, więc nieudolności fryzury też nie będziemy się czepiać. A tak właściwie to przy tej całej mimice twarzy jaką nam prezentuje przez dziewięćdziesiąt procent czasu trwania reklamy prawie czujemy się jakby była środa Prawie, bo speszony uśmiech w końcowej scenie (zapewne w odpowiedzi na widok swojej klaty w lustrze)  trochę przypomina nam, że aktualnie mamy wtorek, a Mesuciątko jest rozkoszne.

Mesut Ozil

Marina

Więcej o: