Sport.pl

Błagałyśmy Erica żeby coś powiedział, i powiedział

W sprawie ewentualnego powrotu na tor Roberta w tym sezonie wracamy do punktu wyjścia: nic nie wiadomo.

Przypomnijmy, że chodzi oczywiście o wypowiedź właściciela teamu Lotus Renault, Gerarda Lopeza, która ogłosił w poniedziałek, iż Robert Kubica w tym sezonie już na pewno nie pojedzie. Ciacha.net płakały, przez polskie media przetoczyła się burza, a każde słowo pana Lopeza poddano szczegółowej analizie semiotycznej, semiologicznej, dyskursywnej i konwersacyjnej.

Bo widzicie, gdyby to jeszcze ogłosili lekarze, albo najlepiej sam Bobby - pewnie, też byśmy płakały, ale wypowiedź właściciela zespołu odebrałyśmy jako zupełnie niepotrzebną i demotywującą w okresie ciężkiej pracy kierowcy nad powrotem do sprawności. I coś tak przeczuwałyśmy, że biedny Eric będzie jeszcze musiał wszystko odkręcać i uspokajać naród.

Z szefem Renault w Monako rozmawiał, no zgadnijcie kto, no oczywiście nasz bohater i wybawca, Mikołaj Sokół. W wywiadzie dla Rzeczpospolitej, Eric stwierdził, że całe zamieszanie to wynik niezbyt dobrego tłumaczenia z hiszpańskiego i wyrwania wypowiedzi z kontekstu, a tak na prawdę, Gerard Lopez miał na myśli coś zupełnie innego.

- Pan Lopez nigdy nie chciał powiedzieć, że Robert nie wróci w tym roku. Chciał przekazać wiadomość, że zrobimy wszystko, aby wrócił. Kiedy już wróci i będzie mógł wziąć udział w treningach czy też testach, umożliwimy mu to - skomentował Boullier.

Hmm, to rzeczywiście musiało być kiepskie tłumaczenie.

Podsumowując, w sprawie Roberta nie wiemy nic nowego: w połowie czerwca panowie planują przeprowadzić konkretniejszą rozmowę na temat planu powrotu, na kierowcę już czeka przygotowany bolid z sezonu 2009 i to on zadecyduje kiedy będzie gotów do powrotu za kierownicę. I na koniec, optymistycznie, odpowiedź Erica Boullier na pytanie, o to, czy sam wierzy, że Robert wróci do ścigania:

"Po mojej ostatniej wizycie wierzę, że wróci. Być może w tym roku."

Naród uspokojony?

Więcej o: