Sport.pl

Wstrzymajcie oddech Drogie Panie, David Ferrer reklamuje zegarki

Chociaż gdybyśmy nie były tak bardzo poruszone obłędnością tej sesji, oczarowane jej klimatem i wstrząśnięte estetyczną precyzją steampunkowego anturażu, i gdyby udało nam się podnieść szczękę z podłogi i powrócić do naszej chłodnej, opanowanej i nie tracącej animuszu poetyki zgryźliwej ironii napisałybyśmy "David Ferrer robi facepalmy".  No bo trochę robi. Ale i tak jest super.

Jest super, chociaż słowa tak kolokwialne i banalne jak "super" jakoś nie pasują do wysmakowanej koncepcji estetycznej tej sesji utrzymanej w jakimś steampunkowym klimacie przywodzącym namyśl już to "Tajemnicze przygody Juliusza Verne'a", już to popularną niegdyś grę "Watchmaker", już to nieco ambiwalentną sesję z Marouanne Chamakhiem i biblioteką.

O sesji uprzejmie doniosła nam ditsik za co uprzejmie dziękujemy, na tym zaś, niezwykle ciekawym (choć nieco konkurencyjnym dla nas) blogu dowiadujemy się, że niedawny rywal i pogromca Rafaela Nadala z ostatniego Australian Open (który mu się całkiem niedawno zrewanżował za tę porażkę podczas finału turnieju w Monte Carlo) wystąpił w sesji reklamującej zegarki Bovet 1822, które to zegarki oraz reklamującego je Ferrera możecie podziwiać na przykład tutaj.

Sesja musiała nam się spodobać ponieważ w ogóle lubimy nerdowskie klimaty, geekowskie sweterki (przykłady można by mnożyć: Beckham, Chamkh, Bayern Monachium...) przydymione światło i miedzianozłote kolory. I Davida Ferrera też chyba będziemy musiały polubić, zwłaszcza, że jest w jego twarzy, uśmiechu i spojrzeniu coś, co delikatnie przypomina nam... Ebiego Smolarka. Tak, tak, właśnie jego. Nie uważacie?

David Ferrer

Ale kiedy nie zajmuje się imposterowaniem Ebiego tudzież grą w tenisa dwudziestodziewięcioletni Hiszpan robi też różne inne fajne rzeczy, wśród których pozowanie z rozwianym włosem i obnażoną klatą wysuwa się na plan pierwszy. Lubimy to.

David Ferrer

Więcej o: