Sport.pl

Formułowe podsumowania: GP Chin

Nie powrót systemu KERS, ani nawet kontrowersyjne ruchome skrzydło, a nowy dostawca opon zrewolucjonizował nam tegoroczny sezon. Na relację z Chin, skąd właśnie macha do nas Jessica Michibata, zapraszają państwa, no dobra, wystarczy.

Faktem jest, że za nami kolejny wyścig, w którym działo się tyle, że bez wpatrywania się w Live Timing ciężko byłoby stwierdzić co właściwie dzieje się na torze (i gdzie jest Mark Webber). Tradycyjnie jednak, wyścig o GP Chin miał swoich bohaterów, pechowców, tło, gwiazdy internetu i Sebastiana Vettela. Po kolei.

1.Bohaterowie

Po czym poznać jak bardzo przez lata zmienił się nasz stosunek do Lewisa Hamiltona?

ALTERNATIVE CROP - McLaren Formula One driver Lewis Hamilton of Britain bows as he stands on his car to celebrate his win in the Chinese Formula One Grand Prix at the Shanghai International Circuit in Shanghai, China, Sunday, April 17, 2011. (AP Photo/Mark Baker)

Po tym jak głośno przy końcówce wyścigi krzyczałyśmy do telewizora "push Lewis, push!". Lewis was pushing like hell i w pięknym stylu wywalczył w pełni zasłużone zwycięstwo.

Ale najbardziej niewiarygodnych rzeczy na torze dokonywał w niedzielę Webbo. Słaby początek sezonu, koszmarne kwalifikacje i 18 pole startowe. No i wywalcz tu sobie w takich okolicznościach podium.

Mark Webber

No dobra.

Wygląda na to, że z odbiciem od dna mamy również do czynienia w Mercedesie. Dobra strategia to niestety nadal za mało przy brakach w tempie wyścigowym, ale: piąta pozycja? Przed Ferrari? Brawo Nico!

Mercedes Formula One driver Nico Rosberg of Germany pictured outside his team garage at the Chinese Formula One Grand Prix at the Shanghai International Circuit in Shanghai, China, Thursday, April 14, 2011. (AP Photo/Mark Baker)

Grono bohaterów zamyka u nas, po przymknięciu oczu na popisy z końcówki wyścigu, Felipe Massa. Bo to chyba pierwszy raz w tym sezonie kiedy w trakcie wyścigu przypomniałyśmy sobie o istnieniu Bejbi Massy, a nasze uszy uraczone zostały radiowym głosem Roba Smedley'a. W nagrodę będzie gif.

 

2. Pechowcy

No i patrzcie. Już kiedy ucieszyłyśmy się, że po świetnym występie w kwalifikacjach będzie szansa na to by napisać o Jaime wyjątkowo w kontekście wyścigowym, przydarzył się klops.

Toro Rosso-Ferrari driver Jaime Alguersuari of Spain drives his car after he lost a wheel during the Formula One Chinese Grand Prix in Shanghai on April 17, 2011.  AFP PHOTO/Philippe Lopez (Photo credit should read PHILIPPE LOPEZ/AFP/Getty Images)

Na pocieszenie musi wystarczyć zdjęcie z Sergio Perezem.

SHANGHAI, CHINA - APRIL 17:  Jaime Alguersuari of Spain and Scuderia Toro Rosso and Sergio Perez of Mexico and Sauber F1 attend the drivers parade before the Chinese Formula One Grand Prix at the Shanghai International Circuit on April 17, 2011 in Shanghai, China.  (Photo by Clive Mason/Getty Images)

3. Tło

Niestety, w Chinach w roli tła wystąpił świetnie się do tej pory spisujący Lotus Renault. Nick Heidfeld na ekranach pojawiał się najczęściej jako podmiot wyrażenia "wyprzedzany przez", a Witek zupełnie nie w swoim stylu, przejechał cały dystans praktycznie niezauważony.

Renault Formula One driver Vitaly Petrov of Russia walks on the pit lane after his car stops on the track during the qualifying session of the Chinese Formula One Grand Prix in Shanghai, China, Saturday, April 16, 2011. (AP Photo/Aly Song, Pool)

4. Co sprowadza nas do punktu: Gwiazdy internetu

Rezolutny Pietrow będzie mógł nieco odetchnąć z ulgą po zeszłym tygodniu...

Bo po GP Chin internet z pewnością przerzuci się na Jensona Buttona i jego Mcdrive (pozdro margo!) przez stanowisko Sebastiana Vettela. Kierowca Red Bulla, przypominając podobny występ Jaime Alguersuariego, zażartował po wyścigu, że zupełnie nie wie co takiego przyciąga innych kierowców do jego garażu. Lewis też nie wie, nie rozumie, patrzeć nie chce.

McLaren Formula One driver Lewis Hamilton of Britain, front, wipes his face as Red Bull Formula One driver Sebastian Vettel of Germany, back left, and McLaren Formula One driver Jenson Button of Britain, back right,  chat after the qualifying session of the Chinese Formula One Grand Prix in Shanghai, China, Saturday, April 16, 2011. (AP Photo/Eugene Hoshiko)

5. No i dotarłyśmy szczęśliwie do Sebastiana Vettela...

Którego nijak do żadnej z poprzednich kategorii zakwalifikować się nie dało. Start mu nie wyszedł, strategia okazała się źle dobrana, ale on sam przecież błędów nie popełniał, a w walce z Lewisem okazał się być całkowicie bezbronny. Oddać mu trzeba, że dzielnie zniósł porażkę, pogratulował rywalom, rzucał żarcikami, min nie robił, wymówek nie szukał i na pewno pomyślał sobie tylko w środku: Game on.

No to on!

ruby blue

P.S. Jak sądzisz Andrzej, skąd jessybondgirl wytrzasnęła ten sweter?

 

Więcej o: