Sport.pl

Formułowe podsumowania ciachowe: frustracja sezonu

Koc zalany kawą, 4 nowe zmarszczki pod oczami, 3 nowe siwe włosy, 68 wyrwanych i jeden budzik - oto bilans strat tej najbardziej fanatycznej z nas po Grand Prix Japonii. Wrr.

 

 

 

Złym zwiastunem było już pierwsze nieudane podejście do rozegrania kwalifikacji, kiedy to wybudzone nadaremnie sobotnim bladym świtem z ćwierć otwartej powieki wyczekiwałyśmy przez godzinę wiadomości o ich przełożeniu. Nie wiele lepiej było w środku sobotniej nocy kiedy od niepohamowanej chęci drzemki ratowały nas tylko zmiany w intonacji głosu pana Borowczyka. Aż do trzeciej części czasówki, która wprawiła nas w takie ekscytacje, że praktycznie do samego już wyścigu nie spałyśmy. Przedłużeniem ekscytacji był znakomity start Roberta, który zrobił Webbera w bambuko i wysunął się na drugie miejsce. I wtedy ....

 

 

 

Robert Kubica

 

 

Kole, dlaczego, no dlaczego musiałeś odpaść? Wszystko zepsułeś, wszystko! Kłującej umysł myśli nie mogłyśmy się pozbyć do końca wyścigu, bo tempo Red Bulli  i Alonso z Ferrari pozwalało domniemywać, że druga pozycja była do obrony, a podium niemal pewne. I dlatego czułyśmy, że razem z kołem znikają nasze piękne wspomnienia, którym nawet nie dano szansy się narodzić. [Dariusz Szpakowski mode: off].

 

 

Oczywiście w żadnym stopniu pocieszającym nie jest fakt, że Bobby pożegnał się z wyścigiem w licznym i doborowym towarzystwie, ale zmobilizujemy każde środki, by choć trochę poprawić sobie nastroje. Jeszcze wcześniej z toru wyleciał Felipe Massa. Bejbi, zrób minę.

 

 

 

Ferrari Formula One driver Felipe Massa of Brazil wipes his eye in his garage in the pits before the third practice session of the Japanese F1 Grand Prix at the Suzuka circuit October 9, 2010. REUTERS/Kim Kyung-hoon (JAPAN)

 

 

Gracias amigo.

 

 

A co na podium? Na jego szczycie dawno tu nie widziany Sebastian Vettel, który wreszcie mógł się oddać niczym nie skrępowanym celebracjom.

 

 

 

Red Bull Formula One driver Sebastian Vettel of Germany drinks champagne as he celebrates his win at the Japanese Grand Prix at the Suzuka Circuit in central Japan, Sunday, Oct. 10, 2010. (AP Photo/Shuji Kajiyama)

 

 

I pokazać pośladki, kto jest nowym królem Suzuki.

 

 

 

Red Bull Formula One driver Sebastian Vettel of Germany celebrates after winning the Japanese Grand Prix at the Suzuka Circuit, in central Japan, Sunday, Oct. 10, 2010.  (AP Photo/Greg Baker)

 

 

Znana z wcześniejszych wyścigów sytuacja z dwoma kierowcami Red Bulla na podium się odwróciła. Tym razem to Sebastian machał niczym w najlepszych czasach napisów końcowych Familiady, a Mark robił miny.

 

 

Red Bull Formula One driver Sebastian Vettel of Germany, left, and team mate Mark Webber of Australia celebrate as they walk to the podium after Vettel won the Japanese Grand Prix and Webber finished second, at the Suzuka Circuit, in central Japan, Sunday, Oct. 10, 2010.  (AP Photo/Greg Baker)

 

 

 

Na najniższym stopniu podium odnalazł się Fernando Alonso ...

 

 

 

SUZUKA, JAPAN - OCTOBER 10:  Fernando Alonso of Spain and Ferrari attends the drivers parade before the Japanese Formula One Grand Prix at Suzuka Circuit on October 10, 2010 in Suzuka, Japan.  (Photo by Mark Thompson/Getty Images)

 

 

 

A my odkryłyśmy w sobie blachary. Tylko dlaczego Fernando nie zabrałeś Raquel pod swoją umbrellę - ellę - ellę?

 

 

 

 

Fernando Alonso

 

 

Z przyznaniem tytułu kozaka wyścigu wahałyśmy się między Lucasem di Grassi, który rozbił się na okrążeniu formującym i nie mówcie, że to nie jest wyczyn, ostatecznie jednak postanowiłyśmy oddać Kobayashiemu co Kabayashowe, bo japoński samuraj błysnął i dostarczył jednych z nielicznych we wczorajszym wyścigu emocji. A przy okazji, zdjęcia do jakże wielbionego przez nas cyklu "kto tu komu daje autograf".

 

 

 

 

Sauber Formula One driver Kamui Kobayashi of Japan, right, signs an autograph for a fan during an autograph session at the Suzuka Circuit for the Japanese Grand Prix in central Japan, Thursday, Oct. 7, 2010.  (AP Photo/Shuji Kajiyama)

 

 

Niesmak, smutek, żal i rozgoryczenie z powodu Roberta wciąż jednak pozostaje. Cóż, czasem miłość do Formuły jest toksyczna. Jak mawiają, Love will tear us apart.

 

 

 

Ferrari Formula One driver Felipe Massa of Brazil (R) and Force India Formula One driver Vitantonio Liuzzi of Italy (C) shake hands as they head back to the paddock after colliding on the first bend during Japanese F1 Grand Prix at the Suzuka circuit October 10, 2010.   REUTERS/Issei Kato (JAPAN - Tags: SPORT MOTOR RACING)

 

Again.

 

 

ruby blue

Więcej o: