Sport.pl

Na dobry początek dnia: Lech wygrywa z Red Bullem Salzburg!

Ten nieco przydługi tytuł zwiastuje jednakowoż wielce radosną informację - po fenomenalnym wieczorze na Bułgarskiej i nieco gorszym na City of Manchester Stadium Lech został liderem swojej grupy. Helllllllllll yeeeeeeeeaaaaaaaahhhhhhhh.







A przez całą pierwszą połowę męczyłyśmy się okropnie. Miało być łatwo, lekko i przyjemnie - najsłabszy grupowy rywal do połknięcia na inaugurację nowego stadionu - tymczasem panowie z Salzburga postanowili pobawić się, jeśli nie w catenaccio, to przynajmniej w "bardzo rozsądną piłkę". Wszystko to jednak na nic - uporczywe ataki Lechitów w końcu odniosły skutek, a nawet dwa skutki: jeden w 47. drugi w 80. minucie. Jeden w osobie Manuela Arboledy drugi Sławomira Peszki.

 

 

 


 

 


Jak wyglądało to w ruchomych obrazkach możecie zobaczyć tutaj i tutaj.

 

 

 

 

Luis-Henriquez-i-Gonzalo-Zarate

 

 

 

 



Niebieskim udało się więc podreperować nasze nadwątlone, ba! zdruzgotane występem siatkarzy nastroje i z nieco lepszym humorem zaczynać kolejny dzień zmagań...

 

 


 


No bo skoro przy Bułgarskiej było tak ładnie - to i z Bułgarią nie może być źle, prawda?

 

 


Więcej o: