Sport.pl

Z cyklu: ciacha walczą z łupieżem - Jenson Button

Są takie grupy produktów, do reklam których nie powinno się zatrudniać przystojnych sportowców. Stanowczo.

 


 

 

Nie tak dawno, reklamą szamponu przeciwłupieżowego raczył nas Cristiano Ronaldo. Skończyło się fatalnym mundialem i dzieckiem. Mamy nadzieję, że w tym przypadku nie zadziała klątwa analogiczna do słynnego przekleństwa Gillette. Zwłaszcza, że Jenson reklamuje markę konkurencyjną. Nie tyle nawet reklamuje, co jest jej ambasadorem, dlatego nie zobaczycie klasycznego spotu, a materiał promocyjny, w którym Jenson opowiada o takich różnych głupotkach. Wygląda za to jak zawsze nienagannie, a gdy przychodzi pora fryzurowego meritum, nie musimy sobie wizualizować łupieżu na jego głowie, bo atakuje nas obrazek Jensona w samym ręczniku poddawanego zabiegom osobistego fryzjera. Zrobiłyśmy właśnie spojler stulecia, więc nie pozostaje nam już nic innego, jak tylko zaprezentować filmik:

 



 

 

 

A skąd w ogóle pomysł zatrudnienia Jensona do kampanii promocyjnej szamponu przeciwłupieżowego? Otóż jak tłumaczy  rzecznik prasowy firmy, Jenson to ikona stylu, z którą utożsamić się może przeciętny Brytyjczyk. Co więcej, prezentuje on zdrowe i wyluzowane podejście do dbania o sobie i wyglądu, co ma być kompatybilne z filozofią marki i dodatkową inspiracją dla wspomnianego przeciętnego Brytyjczyka.

 

 

Gdyby tylko przeciętny Brytyjczyk wyglądał jak Jenson - pomyślała często plątająca się po krakowskim rynku jedna z nas. Ale nie o tym ta piosenka. Jak podoba Wam się łupieżowy Jenson? Który z panów Waszym zdaniem wygrywa konkurencję łupieżowych reklamówek?

 

ruby blue

Więcej o: