Sport.pl

Roger Federer odpada z wimbledońskiego turnieju!

Mundial nie przeszkodzi nam w wyrażeniu zgrozy i świętego oburzenia z powodu pokonania Szwajcara przez będącego ostatnio w doskonałej formie Berdycha. Ani radości z świetnej postawy Andy'ego Murray'a, który w doskonałej formie cały czas jeszcze w rozgrywkach się liczy.

 

 

 

Niestety, nie będzie siódmego wimbledońskiego tytułu dla naszego R-Feda, ale radziłybyśmy wstrzemięźliwość tym, którzy uparcie wieszczą ostateczny schyłek jego królewskiej władzy. Po pierwsze dlatego, że Berdych ostatnio naprawdę działa z niespotykaną skutecznością, a po drugie dlatego, że już nie z takich tarapatów upadków wychodzili w historii wielcy mistrzowie.

 

Andy Murray natomiast idzie do przodu jak burza, roznosząc w proch napotkane przeszkody w postaci Bogu ducha winnych przeciwników (ostatnio uczynił to Jo-Wi Tsondze). Jak tak dalej będzie szedł, to może i zajdzie, dumnie, jako Brytyjczyk, wygrywając te wspaniałe zawody. Powoli i tak nie zostaje nam coraz mniej graczy, którym chciałoby nam się kibicować. No, może jeszcze Novak Djoković, który wczoraj wygrał swój mecz. Na Nadala, w obliczu problemów z kolanami, mimo szczerych chęci,  i z czystego rozsądku (po raz pierwszy chyba na tych łamach objawionego) stawiać nie zamierzamy. Berdycha też jako nie lubimy i już, może to przez te puste oczy i wygrywanie zawsze nie z tymi, co trzeba?

 

A w kim Wy upatrujecie swojego faworyta? I czy w ogóle czytacie ten tekst, stosując się do zaleceń ciachowych na jakiś czas zapomniawszy o futbolu?

 

 

 

 

Więcej o: