Sport.pl

Andy Roddick wygrywa w Miami!

Triumf Andy'ego i jego uszu.

 

 

No ale dobrze, tym razem bez uszczypliwości. Tym bardziej, że, jak przypomina Żabcia, Amerykanin jest przecież dowcipny i sympatyczny.

 


Jest to więc chyba całkiem nienajgorsze rozwiązanie przy wymuszonej odpadnięciem nieobecności wszystkich innych naszych faworytów. Berdych niby coś bowiem  w sobie ma, ale nie do końca. No a poza tym - rozwalił Rafaela Nadala.


Co przypomina nam, że bardzo dziwny jest ten sezon, przynajmniej jak na razie. Zero pewników, półprzypadkowe wygrane, niepewność jutra. Dobrze, że Australian Open przebiegło jak przebiegło, bo mogłybyśmy zacząć myśleć, że coś nam się od nadmiaru różu i nagości w głowach pomieszało.

 

Chrup Ciacha też na Facebooku - zostań fanką!

Więcej o: