Sport.pl

Tak wygląda drużyna All Star ligi NBA!!!

...w tym roku. A my zastanawiamy się, który z tych panów podoba Wam się najbardziej.

 

 

Konferencja Wschodnia:

 

Kevin Garnett - ciacho bardzo wiekowe, ale, co zaprzecza prawom fizyki i gastronomii, z wiekiem nie traci świeżości, nie obniża się jego jakość, ani nie traci przydatności - do spożycia i dla kolegów z drużyny. Z Boston Celtics, w którym teraz gra, święcił dwa lata temu swój największy sukces, czyli tytuł Mistrza NBA.

 

 

 

Dwight Howard - to jego zmiennikiem jest w Orlando Magic Marcin Gortat. Ponieważ jednak przy okazji jest jednym z najlepszych zawodników ligi, czego dowodem jest między innymi udział w nadchodzącym meczu Gwiazd, to Polak nie ma przez niego zbyt wielu okazji do pogrania. Dlatego doceniamy, ale z rezerwą (trzymamy).

 

 

Allen Iverson - mały człowiek w wielkiej lidze (tylko 181 cm wzrostu), dawniej jedna z jaśniejszych gwiazd i Najbardziej Wartościowy Gracz roku, dziś już raczej dogasa z wiekiem...Nic jednak nie przyćmi miłości kibiców, występującej we wzmożonej dawce szczególnie po emocjonalnym powrocie Iversona w strony, w których odnosił największe sukcesy - czyli do Philadelphii.

 

 

LeBron James - gigantyczna gwiazda z drużyny Cleveland Cavaliers - dosłownie i w przenośni. Bardzo wszechstronny, a przy tym niesamowicie zbudowany koszykarz, który swoimi rozmiarami i ogólną fizjonomią onieśmielił nas nie raz. Postać z charyzmą i charakterkiem, a także z największą liczbą głosów w wyborach do pierwszej piątki największych gwiazd Wschodu.

 

 

Dwayne Wade - podpora drużyny Miami Heat, najlepsze chwile ma już chyba za sobą (podobnie jak procesy z eks-żoną, która zarzucała mu różne straszne rzeczy), ale nadal jest ulubieńcem tłumów i Michaela Jordana. Podobno dobrze się ubiera, a przynajmniej za takiego uznały go amerykańskie magazyny GQ i Esquire. U nas jednak w ulubionej ciachowej wersji - ''Na nagą klatę''.

 

 

ZACHÓD

 

Carmelo Anthony - niegrzeczny chłopiec z Denver Nuggets, któremu nieobce są głośne afery narkotykowo-alkoholowe (a należy wiedzieć, że przy skandalach NBA bledną nawet wyczyny rodziców Johna Terry'ego). Działa charytatywnie i medialnie, przyjaźni się z LeBronem Jamesem i jest ulubieńcem kobiet.

 

 

Kobe Bryant - najbardziej becnie znana twarz amerykańskiej koszykówki. A do tego niesamowita podpora tej dyscypliny i jej widowiskowości. Od lat uznawany za jedynego godnego nosić miano następcy Michaela Jordana - w ostatnim swoim meczu, na przykład, przekroczył magiczną liczbę 25000 punktów zdobytych w karierze. To jemu, mw dużej mierze, LA Lakers zawdzięczają cztery mistrzowskie tytuły od 200 roku. Ulubieniec reklamodawców i fan FC Barcelony.

 

 

 

 

Tim Duncan - spokojny, żeby nie powiedzieć ''nudny'', ale grający na zawsze wyrównanym, wysokim poziomie koszykarz San Antonio Spurs. Połowa legendarnego duetu ''Bliźniaczych Wież'', którą tworzył z emerytowanym obecnie Davidem Robinsonem. bardzo utytułowany gracz, który w koszulce Drużyny Gwiazd Zachodu wybiegnie już dziesiąty raz. Szczyci się tytułem magistra psychologii!

 

 

 

Steve Nash - jedyny biały człowiek tej edycji All-Star i król wszechstronności - również tej interdyscyplinarnej. Choć nie należy do pięknisiów, to zaskakuje talentem, rozwagą w grze, pracowitością i rozsądkiem. Dowcipny i z dystansem do siebie - to się czuje na kilometr (a raczej: dziesiątki tysięcy kilometrów).

 

 


Amar'e Stoudemire - drugi najważniejszy po Nashu gracz Słońc z Phoenix, pieszczotliwie nazywany ''Hellboy'em''. Działa charytatywnie z dużą intensywnością i zaangażowaniem. Do gry w NBA powrócił po strasznej kontuzji kolana, która wyeliminowałaby na dobre niejednego koszykarza. Imponujące.

 

 

A która z wielkich gwiazd najwspanialszej koszykówki na świecie najbardziej podoba się Wam? Decydujcie teraz albo po 14 lutego - bo wtedy właśnie odbędzie się wprawiający nas w niezdrową ekscytację Mecz Gwiazd.

 

 

olalla


 

 

 

 


 


 

.

Najfajniejszym tegorocznym uczestnikiem All-Star Game jest...
Więcej o: