Sport.pl

Ciachowy NY Watch, czyli co nas czeka w 2010 roku?

Nie jest to horoskop, ale racjonalne, zimne, metodyczne i wyrachowane wyliczenie, gdzie kiedy i w jakich okolicznościach będzie można zaobserwować ciacha.

 

 

 

 

A będzie tych okazji całkiem sporo - rozpoczynający się jutro rok obfituje w wydarzenia, i to najważniejszej sportowej rangi. Zaczynamy więc i zaczynamy od...

 

 

 


....od gorących afrykańskich klimatów w środku zimy. W dniach 10 - 31 stycznia odbędzie się Puchar Narodów Afryki w Angoli. Będzie gorąco, będzie kolorowo, no i będą ciacha - i pewnie z tego powodu wiele z Was martwi się o swoje ukochane europejskie kluby. Czy Chelsea sobie poradzi pod nieobecność Drogby? Inter bez Eto'o? Man City bez Adebayora? I czy Egipcjanie znowu pozamiatają? Odpowiedzi na te pytania są coraz bliżej.

 

 

 

 

 

 

 


Zanim jednak herosi afrykańskiej piłki wybiegną na boisko, to 9 stycznia, w Teatrze Polskim w Warszawie, po raz 75. ogłoszone zostaną wyniki Plebiscytu na 10 najlepszych Sportowców Polski roku 2009, organizowanego przez Przegląd Sportowy i TVP. Czyli mówiąc w skrócie: ciacha w garniturach, ich WAGsy w sukienkach, nagrody, przemówienia i wpadki komentatorów. Chyba przebierzemy się za statyw i aparat, żeby się tam jakoś dostać...

 

 

 


Styczeń będzie gorącym miesiącem także dla fanek tenisa - 18 stycznia rusza Australian Open. Ma ktoś zbędny samolot lecący na antypody?

 

 

 


A już 19 stycznia rozpoczynają się... Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej!!! Potrwają w do 31 stycznia, w Austrii i mamy nadzieję, że dostarczą nam bardzo dużo emocji, oby tych pozytywnych.

 

 

 

 

 

 

 


Luty to miesiąc niemal całkowicie zdominowany przez jedną imprezę - Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Vancouver. Od 12 do 28 lutego będziemy z zapartym tchem śledzić jak oni skaczą na nartach, jeżdżą na łyżwach, ścigają się, robią slalomy, kręcą piruety, grają w hokeja, zjeżdżają na sankach i posuwają ten dziwny czajnik. A wszystko to z perspektywy cieplutkiego fotela, z kubkiem herbaty w ręku. A oni niech marzną, im za to płacą. Brrr....

 

 

 

 

 

 

 


Powiedziałyśmy jednak: "prawie". To prawie, to dwa arcyciachowe mecze, a właściwie ciachowy i ciachowszy - 14 lutego rozegrany zostanie mecz gwiazd NBA - owszem, ciekawe, interesujące i ciachowe, ale tylko i wyłącznie na deser po daniu głównym - odbywającym się dzień wcześniej Meczu Gwiazd Plus Ligi, do którego wciąż możecie wybierać swoje ulubione ciacha. Start o godzinie 12.30 na warszawskim Torwarze. Napisałybyśmy, że nie może Was tam zabraknąć, ale szczerze mówiąc boimy się że zabraknąć to może, ale biletów dla nas, dlatego wiecie... bez urazy dziewczyny, ale w telewizorze lepiej widać... ;)

 

 

 


W marcu wraca Formuła 1 - nie wiemy czy tym razem w parze z głupimi sesjami, wiemy natomiast, że będziemy pilnie śledzić i podsumowywać każdy wyścig. I nasłuchiwać radiowych konwersacji i wewnątrzkaskowych przyśpiewek.

 

 

 


Datę 20 marca powinny zanotować w swoich różowych kalendarzykach fanki Premiership - wtedy bowiem dojdzie do starcia Manchesteru United z Liverpoolem. Już nie możemy się doczekać.

 

 

 


Kwiecień to miesiąc kiedy nagle robi się ciepło, wiosna uderza nam do głowy, a życie towarzyskie przenosi się na stadiony - zwłaszcza, iż wtedy atmosfera zacznie się zagęszczać i pomału zacznie pachnieć mistrzostwami poszczególnych krajów. Mistrzostwami i pucharami - 6-7 i 20-21 kwietnia odbędą się półfinały Pucharu Polski, 17 kwietnia - mecz na szczycie we Francji, czyli pojedynek Girondins Bordeaux - Olympiue Lyon, a 11 kwietnia - El Clasico i Gran Derbi numer 2, czyli Real Madryt - FC Barcelona. Drżymy z niecierpliwości.

 

 

 

 

 

 

 


W maju... ach, kwiecie pachnie, bzy kwitną, Puchar Polski wędruje w ręce... no właśnie kogo? Dowiemy się 3 maja, natomiast już 22 maja dowiemy się... rzeczy niemal najważniejszej, czyli tego, kto wygrywa Ligę Mistrzów. Wiekopomna chwila wypełni się na Santiago Bernabeu, w Madrycie. To jeszcze ponad 5 miesięcy, a my już zaczynamy się nerwowo wiercić na krzesłach...

 

 

 

 

 

 



26 maja zaczyna się także turniej Roland Garros w Paryżu, który potrwa do 6 czerwca. A Czerwiec...

 

 

 


Czerwiec będzie w całości zaanektowany, zdominowany i zawłaszczony przez jedną imprezę. Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, od 11 czerwca do 11 lipca 2010. Będzie to szalony miesiąc kibicowania, zarywania nocy, obgryzania paznokci, wybuchów radości, przełykania łez, rzucania piwem w telewizor, malowania się barwami ukochanych drużyn, bezprzykładnego ignorowania szkoły, pracy, sesji, czy innych śmiesznie nieistotnych spraw - liczyć będzie się tylko jedno. Okrągły przedmiot pożądania i coś koło dwudziestu biegających za nim panów...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak w takiej sytuacji znaleźć czas na Ligę Światową? Na szczęście potrwa ona aż do 25 lipca, czyli już po piłkarskim szaleństwie...

 

 

 

 

A jeżeli z niewyjaśnionych powodów nie lubicie piłki nożnej, to jesteście dziwne o Waszą rozrywkę zatroszczą się tenisiści, zmagający się na kortach Wimbledonu w dniach 21 czerwca - 4 lipca.

 

 

 

 


 

 

 

 

Wakacje to wiadomo... wakacje... Jedno wielkie ufff, po piłkarskich emocjach, rozpamiętywanie najpiękniejszych momentów Mundialu, ale przede wszystkim... frenetyczne szaleństwo okienka transferowego. Czy po mistrzostwach świata wielu zawodników zmieni swoje kluby? Czy padnie kolejny rekord? Czy szejkowie z Man City w końcu spełnią którąś ze swoich transferowych pogróżek/obietnic i ściągną wreszcie gwiazdę wielkiego formatu?

 

 

 


Lato to także czas kiedy rusza nasza... nasza ukoch... nasza lubia... nasza...no, po prostu nasza Ekstraklasa. To jedna z jej niewielu zalet - zaczyna się już w wakacje i nie trzeba długo na nią czekać. Latem także nasze drużyny zaczynają, i zazwyczaj również kończą swoje przygody z europejskimi pucharami. Czy tak będzie i tym razem?

 

 

 


A jeżeli brak Wam pozapiłkarskich emocji, to w dniach 14 - 26 sierpnia odbędą się w Singapurze pierwsze Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie - dla amatorek świeżo upieczonych ciasteczek.

 

 

 


Sierpień to także mistrzostwa Europy w pływaniu, 4-15 sierpnia w Budapeszczie. Czyli wilgotne, półnagie i umięśnione ciała prosto z wody. Mniam.

 

 

 

 

 

 

 


Wrzesień - czyli jak śpiewał pewien przedpotopowy zespół "jesienią zawsze zaczyna się szkoła, a w Europie zaczyna się piłka", czyli wielki futbol wraca na wielkie stadiony. Nie znamy jeszcze dokładnych terminów, ale na pewno niczego nie przeoczymy. No i w końcu - US Open 30 sierpnia - 12 września. Czy znowu poczujemy zapach sensacji?

 

 

 

 

 

 

 


Przełom września i października to czas siatkówki - czy znowu przeżyjemy wzruszenia podobne do tych, z jakich wciąż nie możemy się otrząsnąć? Dowiemy się pomiędzy 25 września, a 10 października we Włoszech. To znaczy, dowiemy się także w Polsce, ale Mistrzostwa Świata w naszej ukochanej dyscyplinie odbędą się właśnie we Włoszech.

 

 

 

 

 

 

 


Ufff, dochodzimy do listopada... może w końcu wszystko się trochę uspokoi, zaczniemy żyć ustabilizowanym rytmem wtorków i śród z Ligą Mistrzów, weekendów z Formułą 1, piłką nożną i siatkówką, skandalami z udziałem angielskich WAG i pojawiającymi się powolutku o tej porze roku mniej lub bardziej rozbieranymi kalendarzami, najchętniej rugbystów? Gdzieś w okolicach grudnia trzeba będzie znaleźć czas na Klubowe Mistrzostwa Świata, poznać laureata Złotej Piłki i zacząć zastanawiać się nad wyborem ciacha do meczu gwiazd Plus Ligi... Cooooo, znowu rok minął tak szybko?!?!?!

 

 

 

 

rybka

 

 

 

 

 

Więcej o: