Sport.pl

Największe wpadki roku 2009

Gdyby nie one, ten rok nie byłby tak ekscytujący, gdyby nie one, nie miałybyśmy teraz na co narzekać, gdyby nie one byłoby często o czym pisać i wreszcie, gdyby nie one, ciacha (o matko!) mógłby nam się wydawać ideałami bez wad. Oto największe, najtragiczniejsze, najkoszmarniejsze wpadki naszych ulubieńców w 2009 roku.

 

 

UWAGA! Wszystkie czytelniczki o słabych nerwach i braku skłonności typowo masochistycznych prosimy o odejście od monitorów. To nie będzie ani słodkie, ani różowe, ani tym bardziej przyjemne.

 

 

 

10. Nicklas Bendtner i spadające spodnie.

 

Jeżeli już miałybyśmy nie żałować, że któraś z niżej opisanych wpadek miała w tym roku miejsce, na pewno byłaby to owa Nicklasowa wpadka. Oho, nawet nie wiecie, jak bardzo byśmy chciały, żeby wszystkie tegoroczne wpadki polegały na niecelowym, acz publicznym pokazywaniu bielizny. Jak dla nas, takie wpadki w świecie sportu mogłyby się zdarzać nawet codziennie. Błąd, kilka razy dziennie.

 



9. Casillasowa broda.

 

Ten tragiczny wypadek przy współpracy Casillasa z golarką - pojawienie się na jego cudnych licach niespodziewanej przez nas brody na długie tygodnie -  mocno zachwiało naszym zdrowiem psychicznym i przyczyniło się do wewnętrznego rozdarcia.

 


 

Jenak mimo naszego początkowego popłochu na ten niecodzienny widok, ostatecznie zmiana wizerunku nie wyszła Ike'owi tak bardzo na złe. Wątpimy, czy trzeba to jeszcze którejś z Was przypominać, ale od kilku dni nosi on z dumą status PANA IDEALNEGO.



8. Barcelona - Rubin Kazań 1:2

 

Może i Barcelona jest obecnie najlepszą drużyną na świecie, może i w minionym roku zgarnęła wszystko co było do zgarnięcia, ale fakty są faktami i nawet magiczni wirtuozi futbolu ze stolicy Katalonii pokazali w tym roku swoją ludzką twarz. Choć nam do dziś trudno w to uwierzyć,  ci chłopcy z Blaugrany jakimś cudem ponieśli porażkę w meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów z Rubinem Kazań i to w samym sercu swojej świątyni, Camp Nou. Cóż, najwyraźniej Pep Guardiola usiłował wszystkim udowodnić, że wbrew przypuszczeniom wcale nie trenuje bandy robotów, absolutnie niezdolnej do przegrywania.

 

 

7. Torresik w badziewnych reklamach.

 

Pomału już brakowało nam tipsów do zliczenia, ile to ich wszystkich było: jedna jeszcze badziewniejsza od drugiej. Widząc je, wciąż stawałyśmy przed wyborem, czy śmiać się, czy płakać, choć widząc Nando zachwalającego lokalnego fryzjera jednak bliżej nam była do tego drugiego. Jak na nasze nieskazitelnie pomalowane oko, branie udziału tak atrakcyjnego ciasteczka w jakiejkolwiek innej reklamie niż reklama bielizny powinno być zabronione. Ściśle zabronione.

 

 

6. Królewscy w bliźniaczych strojach

 

Zawsze wydawało nam się, że zarabiając setki tysięcy, a nawet miliony euro oraz mając w drużynie światowej sławy trendsettera, Sergio Ramosa, takich spektakularnych nieporozumień da się uniknąć. A jednak... Panowie Miguel Palanca i Francisco Javier Garcia dopuścili się zbrodni tak strasznej, tak niebywałej, że aż ciężko nam o niej mówić: dzięki niesamowitej okrutności losu, ogromnym niedopatrzeniom, i wielkiemu pechowi założyli IDENTYCZNE! swetry. Koszmar! Nic dziwnego, że po takim skandalu oboje nie mogli się pozbierać i spojrzeć sobie w oczy: ten pierwszy został wypożyczony do drugoligowego CD Castellón, drugi zaś odszedł do Benfiki Lizbona.

 



5. Tiger Woods

 

Ideał sportowca, ideał człowieka, ideał męża - sięgnął bruku. A my chyba już zawsze słysząc: "Tiger Woods", zamiast pola golfowego będziemy miały przed oczami kilkanaście długonogich blondynek.

 



4. Real Madryt żegna się z Pucharem Hiszpanii

 

Bo Flo Perez może sobie tupać nóżką ile chce, oferować więcej pieniędzy niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, ale nawet on nie jest w stanie wykupić pakietu 500 zwycięstw dla swojej drużyny. A gdybyśmy tak bardzo nie kochały uśmiechów Casillasa i klaty Ramosa, z pewnością stwierdziłybyśmy, że to właśnie dla takich wpadek kochamy piłkę nożną: kiedy mając w składzie Ronaldo, Kakę, Benzemę przegrywa się z III-ligowym kopciuszkiem. No chyba, że był to element szeroko pojętego marketingu "Królewskich" -w celu pozyskania nowych sympatyków: tym razem z Alcorcón Madryt.

 

 

 

3. Liverpool odpada z Ligi Mistrzów

 

Aż do tego roku, aż do tej edycji Ligi Mistrzów, byłyśmy święcie przekonane, że zespoły z wielkiej czwórki Premier League mają najzwyczajniej miejsce w półfinale tych rozgrywek z góry zapewnione. Za historię, za klasę, za renomę, za ciacha w składzie. Myliłyśmy się. Boleśnie przekonał się o tym sam Liverpool, który po fatalnej postawie w fazie grupowej musiał pożegnać się z Champions League. Powiedzieć, że nikt nie mógł w to uwierzyć i że wszyscy ze zdziwienia zbierali szczęki z podłogi, to mało. Same do dziś nie możemy się pogodzić, że we wtorkowe/środowe wieczory nie będzie nam dane oglądać Torresikowych piegów.

 

 


2. Wisła Kraków vs. Levadia Tallin

 

Do dziś płoną nam ze wstydu policzki na samo wspomnienie tamtych chwil. A miało być tak pięknie, wreszcie trafiliśmy na (statystycznie!) gorszego przeciwnika, wreszcie mogliśmy go pokonać, wreszcie mieliśmy być w Lidze Mistrzów. Wyszło jak zawsze, a nawet gorzej. Bo o ile porażkę z Barceloną jesteśmy w stanie przetrawić, a nawet zrozumieć, o tyle "tego czegoś", co miało miejsce w lipcu tego roku - nie potrafimy ani trochę. "Ogromna hańba" i "straszliwa hańba" to jedyne określenia, jakimi możemy opisać to, co się wtedy wydarzyło. Wolałybyśmy już zobaczyć nago Vicktorię Beckham, niż patrzeć na to powtórnie, a to już niech najlepiej świadczy o tragizmie sytuacji.

 

http://www.youtube.com/watch?v=7HTa8Zt 5o2Y&feature=player_embedded

 

1. Reprezentacja Polski w piłce nożnej A.D. 2009

 

Bo, powiedzmy sobie szczerze, to była jedna wielka - ba, ogromna! - wpadka. Poza tym a) nie jesteśmy masochistkami, b) nie lubimy zbytnio znęcać się nad swoimi słabymi serduszkami, wrażliwymi oczętami i c) nie chciałyśmy by cała ta lista składała się tylko i wyłącznie z tegorocznych porażek naszej kadry. Toteż wszystkie gole samobójcze, wszystkie puszczone bramkarskie szmaty, wszystkie niecelne podania, wszystkie nietrafione powołania, wszystkie koszmarne błędy, wszystkie podania do tyłu, wszystkie stracone punkty, wszystkie przegrane eliminacje do mundialu - zamieszczamy w tych dwóch, ale nadzwyczaj treściwych wyrazach: reprezentacja Polski. Nie było większej i koszmarniejszej wpadki w  mijającym roku, czemu, jesteśmy pewne, nie zaprzeczy nikt, kto choć przez kilka minut oglądał popisy naszych chłopców. Czasami mamy wrażenie, że polska piłka nożna została stworzona po to, żeby na nowo zdefiniować pojęcie "wpadka".

 

 

Marina

 

 

Więcej o: