Sport.pl

Najlepsze kalendarze na 2010 rok

Odmierzanie czasu jeszcze nigdy nie było tak piękne...

 

 

 

Jak osłodzić sobie postarzenie się o kolejny rok? Można popatrzeć na Victorię Beckham, która z każdym rokiem staje się szczuplejsza i piękniejsza, albo znaleźć sobie na ów rok jakieś przyjemne towarzystwo. Może to być ulubiona drużyna piłkarska, ukochany tenisista, albo dwunastu pół (czasem nawet więcej niż pół) nagich sportowców uprawiających dowolną dyscyplinę sportu. Ciacha przygotowały dla Was zestawienie najgorętszych czasomierzy na nadchodzący 2010 rok. Ostrzegamy: można się zgrzać, nawet pomimo mrozu za oknem...

 

 

 

 

10. Ex aequo - Liverpool i Arsenal - niestety, w niekompletnym rynsztunku, ale przecież uroczy jak zawsze - ''The Reds'' i Kanonierzy w wyjątkowej zgodzie dzielą się miejscem w naszym rankingu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

9. Manchester United - tak, tak, już widzimy w Waszych oczach gniew, wyrzut i wściekłość - dlaczego niby Manchester jest wyżej od Liverpoolu i Arsenalu? Nasza odpowiedź: "a bo my mamy taką słabość do Berbatova"

 

 

 

 

 




 

 

8. Bliżej niezidentyfikowani atleci. Pewnie patrzycie na obrazek poniżej, i dziwicie się, jak to możliwe, że wylądowali tak nisko... My też się dziwimy, ale to chyba ze względu na ową utrudnioną identyfikację panów, choć z drugiej strony, 12 miesięcy to wystarczająco dużo czasu, żeby się aż nadto dobrze poznać....

 

 

 

 


 

 

 

 

7. Nasz stary dobry znajomy - David Beckham - bo warto mieć sprawdzonych przyjaciół w tych burzliwych czasach. Przyjaciół, na których obłędną ciachowość zawsze można liczyć.

 

 

 

 

 



 

 

6. Tenisiści, a zwłaszcza Andy Murray. W tym kalendarzu spotkasz wszystkich ciachowych tenisistów - ma o jednak swoje małe wady - tenisistki też tam są:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Natomiast w tym... w tym poznasz Andy'ego Murraya od strony... od strony o istnienie, której nawet go nie podejrzewałaś. Cicha woda brzegi rwie... mmmm...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. Francuscy rugbyści - weźcie głęboki oddech bo wkraczamy na gorące i niebezpieczne tereny pierwszej piątki - a tu będzie się działo. Dalszą część oglądacie na własną odpowiedzialność, bowiem my nie chcemy mieć na sumienia Waszych zawałów wywołanych nadmierna palpitacją serca...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

4. Angielscy rugbyści - atmosfera się zagęszcza - takie nagromadzenie rugbystów na metrze kwadratowym artykułu może być niebezpieczne, ale przecież zestawienie najlepszych kalendarzy na 2010 rok bez uwzględnienia rugbystów jest absolutną niemożliwością....

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Naszym faworytem jest Pan Styczeń, i prezentowany już wcześniej Pan Lipiec, aczkolwiek Panowie Czerwiec też... och, rok z tym kalendarzem groziłby spędzeniem całych 12 miesięcy w łóżku... a wszystkich panów możecie sobie obejrzeć tutaj.

 

 

 

 

3. David Villa - czyli mała przerwa w rugbystach, na ochłonięcie. Nie sądziłyśmy nigdy, że dojdzie do tego, iż David Villa będzie musiał studzić nasze temperamenty, ale wybaczcie - przy rugbystach tracimy głowę. Ale mina Davida - zresztą jak wszystkie jego miny - ma niesamowitą moc rozbrajającą. Przepraszamy, ale kuszące fotki Małego Rycerza mimo wszystko bardziej nas rozśmieszają, niż podniecają, co nie znaczy, że nie chciałybyśmy ich przez cały rok oglądać na naszej ścianie - miejsce na podium jak najbardziej zasłużone.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. Polscy rugbyści - i obiecujemy, że to juz ostatnia porcja rugbystów na dzisiaj. Tak, wiemy, że jesteście już spocone, macie przyspieszone tętno, serce zaraz Wam wyskoczy z piersi, kolana macie jak z waty i w ogóle czujecie się, jakbyście zaraz miały zemdleć - najlepiej prosto w te muskularne ramiona. Polscy rugbysci są do usług.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

1. Taramtam tam - miejsce pierwsze, w rankingu na najbardziej ciachowy kalendarz roku 2010 zajmuje.... nie, nie żaden rugbysta, ani nawet nikt rozebrany, ale kompletnie ubrani piłkarze Girondins Bordeaux. Kalendarz Żyrondystów, mimo, że są oni kompletnie odziani, przypadł nam do gustu przede wszystkim ze względu na swoją ciekawą stylizacje, no i różowe elementy, wszystko to leciutko przyprawione stylem retro. Miłe dla oka, ciachowe i z pomysłem. Poza tym, przez 11 miesięcy będziemy mogły się przekonywać, iż Bordeaux to naprawdę nie tylko Yoann Gourcuff, zwłaszcza, że ze wszystkich piłkarzy - miesięcy najbardziej spodobał nam się czerwcowy Fernando Cavenaghi

 

 

 

 

 


 

 

 

 


 

 

 

 

Więcej o: