Sport.pl

Kto zgarnie słynne spodenki? Trzecia i ostatnia - decydująca faza!

Głosujcie!!! Jeśli uważnie śledziłyście nasze łamy w ostatnich dniach, wiecie już, kto powalczy o najwyższy laur, jaki można sobie wyobrazić!No, prawie.

 

 

W zeszłym tygodniu codziennie przedstawiałyśmy Wam trzy prace, z których wybrałyście siedem swoich faworytów. Dzisiaj to właśnie ta szczęśliwa siódemka zmierzy się w ostatniej rundzie,, której zwycięzcę wyłonimy już jutro. 

 

Teraz przypominamy Wam jeszcze raz najlepsze, a przynajmniej takimi przez Was okrzyknięte prace. Teraz dopiero będziecie miały trudny wybór.

 

Głosy zbieramy do jutra do godziny 15. Zwieramy więc szeregi wobec ulubionego numerka i uderzamy! A do finalistów: gratulujemy, niech klik myszki będzie z Wami! Szkoda, że zwyciężczyni może być tylko jedna...

 

1.  Praca Karoliny

 

Sen nocy letniej ( najprawdopodobniej latem roku 2010, w ostateczności 2012)

 

Będąc całkowicie szczerą, trudno oprzeć się ochocie,


na metr osiemdziesiąt cztery piękna wykutego w czystym złocie.


Lecz doprawdy, czy nie lepiej tylko w snach się z nim spotykać?


Niż przed wściekłą Paris Hilton na obcasach z klubu zmykać?


Niż zza ciemnych okularów, w strachu przed reporterami,


z luksusowych, owszem, imprez, zwiewać wciąż tylnymi drzwiami?


Bo jak wiemy, Cris wspaniały,


choć cudowny i kuszący,


to w uczuciach nie jest stały


( no i ten żel ściekający)...


Niech się zatem tylko przyśni,


jak gdzieś na złocistej plaży,


opalony w słońcu błyszczy


i mnie słodkim wzrokiem darzy.


Gdy 'Goodbye' już powiem jemu,


rano będzie miło wstać


i swojemu, prawdziwemu,


chłopakowi buzi dać. 

 

2.  Dzieło Moniki M. : W POSZUKIWANIU MIŁOŚCI

 

Akt I scena I ( Postacie Cris  i Żel)

 

Cris:  Dios Mio! Jakeż jestem samotny,



      W sercu ból okropny!



      Bom ciągle sam,



      Na pośmiewisko wystawian.



Żel: O Crisie piłkarzu niedościgniony,



      W ilości żelu niedogoniony.



      Wiesz że kocham Cię szczerze,



      Jestem nawet na twym sweterze!



      I czy z tego sobie zdajesz sprawę, nie wiem,



      Pewnej białogłowy jesteś pragnieniem!



Cris: Kimże ona? Jak się zwie?



Żel: Zwą ją Moniką ze słowiańskiej ziemi,



       Obdarzoną  oczami  niebieskiemi.



Cris: Ruszajmy na obcą ziemię Żelu!

        Najdroższy przyjacielu!

 

Akt II scena I  (Cris przybywa do Polski, połowę Żelu gdzieś wcięło)


 

Cris: Jakże szaro, jakże zimno,



       Wieje pada i jest ciemno!



       Swego odbicia w lusterku nie widzę,



       Czego szczerze nienawidzę.



       Zrób coś Żelu!



       Mój przyjacielu!



Żel: Nic nie poradzę na to,



       Przeto skończyło się lato.



       Lepiej jedźmy do dziewczyny,

 

       Przyjazdu naszego przyczyny.



Cris:  Ruszajmy tam czym prędzej,

         Nie ociągajmy się więcej,

         Bo fryzura mi opada,

         A zmierzch zapada.



Żel: Vamos!

 

Akt II scena II

 

Żel: Jesteśmy!



Cris: Gdzie słowiańska białogłowa?



      Czyżby uciekła bez słowa?



      Czyżbym na darmo przemierzał kilometry

 

      Zakładając ulubione getry?



      Mam wrócić do Madrytu?



      Bez cienia zachwytu?



      A Matka Dolores mówiła:


     ''Pamiętaj słowa Matki co cię powiła:



      Każda kobieta tylko Wag chce być,



      A nie z Tobą żyć!



      Tak mówiłam mi mama,



      Gdy z Merche balowałem do rana.



Żel: Nie rozpaczaj panie,



      To tylko matki paplanie.



      Ta dziewka jest nadobna,



      Do WAG niepodobna,



      Kocha cię szczerze,



      Świetnie jeździ na rowerze,



      Będzie dobrą żoną,



      Nawet z problemów toną.



      Nie zamartwiaj się mój Panie,



      Tylko wyjdź jej na spotkanie.



Cris: Podnosisz mnie na duchu,



       Łechcesz mnie po uchu.



       Ruszajmy!

 

Akt III scena 1 (Cris sam, Żel gdzieś zniknął(???)

 

Cris: Jest tu kto o tej porze?



       Czy piękna białogłowa zjawić się może?



Monika: Jam, jest białogłowa, której szukasz.



         Przeznaczenia nie oszukasz.



         Jam ci pisana od lat,



        Odkąd matka wydała Cię na świat.



Cris: Wspomnienie o mej matce,



        Serce mi łechce.



        Twój widok mnie onieśmiela,



        Namawia do rychłego wesela,



        Spotykam Cię pierwszy raz,



        Lecz to dobry czas,



        Na to co nam pisane spełnienie,



        Przeznaczenia wypełnienie!   

 

Ową białogłową  ja byłam,



Tego szczęścia dostąpiłam!



Resztę opowiem innym razem,



Wracam do Crisa tymczasem.

 

3. Wiersz autorstwa Aśki kryptonim: Nocny_Rolnik

 

Ja stałam pod kamienicą,


On spokojnie szedł ulicą.


Wzniosłam oczy w stronę nieba.


Jeszcze tylko tego trzeba!


Szukając kontaktu z Bogiem


Zakrztusiłam się hot-dogiem.


Cris zwrócił na mnie uwagę,


Gdy straciłam równowagę-


-Obrzucił mnie dumnym wzrokiem


I przekręcił ciemnym okiem,


Ja się uśmiechnęłam doń,


A wtem... on mi podał dłoń!

 

Myślę- Nie jestem idiotką!


Skądże znowu- poliglotką-


-Trzech języków mieszaniną,


Dogadałam się z chłopczyną.



Nabrawszy powietrza w płuca,


Rzekł, że fanem jest Boruca


Potem po milczenia chwilce,


Że się kocha w polskiej piłce


I gdyby mógł cofnąć czas,


Grałby dziś pewnie dla nas!


(Lecz u nas, choć pięknie gra się,


Mało płacą w Ekstraklasie...)


Później zdziwił się dlaczego,

 

 

Chcę autograf nie od niego.


Ma odpowiedź był krótka:


''Przywieź mi spodenki Dudka!''


Ze zwątpieniem spojrzał w górę,


Po czym poprawił fryzurę.



Godzinę się przegadało,


Mnóstwo ludzi nas mijało.


Przystawali i patrzyli,


Jakże oni się dziwili!

 

 

Powiedział na koniec: ''Wiesz, prawda jest taka,


Że do pięt nie sięgam Grzegorza Rasiaka."

 

Zatrzepotał rzęsą, sweterek obciągnął,


Łzę wzruszenia otarł i nosem pociągnął.


I po pertraktacjach, po długiej rozmowie,


Rzekł coś, czego do dziś nie zmieściłam w głowie:


''Tylko jedna lekcja u Rasiaka krótka


I wyślę Ci pocztą kalesony Dudka."

 

Będę więc wam wdzięczna, do samego zgonu,


Tylko dajcie Grzesia numer telefonu!

 

4. ''Z pamiętnika zdesperowanej fanki'' - Like An Angel

 

29.11.2009r. godz. 21:39 , Santiago Bernabeu

 

Czekałam na ten dzień całe życie. No dobra, może nie tak znowu całe, ale przynajmniej od 5 lat, 5 miesięcy, 29 dni, 23 godzin, 17 minut i 41 sekund, czyli od momentu kiedy Cristiano Ronaldo na Euro 2004 w półfinałowym meczu z Holandią ściągnął koszulkę....i pokazał najpiękniejszą rzecz, jaką kiedykolwiek widziałam - swoją klatę. Już wtedy, tamtego pamiętnego dnia, ze łzami wzruszenia w oczach postanowiłam, że jako ta osoba z naszej dwójki będąca zdecydowanie w lepszej sytuacji (ja już wiedziałam, że jesteśmy sobie przeznaczeni, on jeszcze(!) nie) muszę wziąć los naszego związku w swoje ręce. Plan był taki: zarobię kupę forsy, odpicuję się, pojadę do Madrytu, wyznam mu swoją dozgonną miłość, na co on odpowie coś w stylu "Czekałem na ciebie całe życie! Jesteś boska, wyjdziesz za mnie ?").

 

Co prawda trochę czasu mi to zajęło, ale... co tu dużo mówić, efekty są oszałamiające, jak tylko mnie zobaczy spodenki z miejsca mu spadną. Powiększyłam sobie biust o trzy rozmiary (a la Nereida), zafarbowałam włosy na najbardziej platynowy z platynowych blondów (Paris), ukończyłam kurs ukraińskiego (Alyona Haynes), wzięłam udział w szkolnych wyborach miss (Letizia Filippi), a na dzisiejszy wyjątkowy dzień założyłam welurowy dresik (CrisMama). Teraz jednak przede mną ta trudniejsza część planu: siedzę właśnie na Santiago Bernabeu podczas meczu Realu i czuje lekką tremę - za chwilę facet mojego życia (a może raczej klata?) wyzna mi miłość i oświadczy się. Tymczasem mecz trwa już od jakiś kilkudziesięciu minut, a ja za każdym razem, gdy mój Cris podbiega do linii bocznej dostaję palpitacji serca, kolana zaś mam jak z waty i żeby nie upaść zmuszona jestem podtrzymywać się lekko otyłego madridisty z lewej.

 

Kiedy jednak po podbramkowej akcji "Królewskich" piłka zostaje wybita poza linię i podchodzi do rogu boiska, układa piłkę, mówię sobie w duchu: "To ten moment, teraz już, dawaj kochana". Nabieram głęboko powietrze w płuca i zaczynam :

 

- Jesteś miłością mojego życia, twoja klata to najpiękniejszą rzecz na świecie, nażelowane włosy, to istne dzieło sztuki, uśmiech zapiera dech w piersiach, za te boskie czekoladowe oczy mogłabym zabić, nie ma nic piękniejszego, cudowniejszego, lepszego, bardziej idealnego niż ty! - kończę łapiąc wreszcie oddech i zamierając w nieznośnym oczekiwaniu.

 

On jednak nawet nie zaszczyciwszy mnie jednym spojrzeniem, staje w rozkroku przygotowując się do wykonania rzutu rożnego, bierze rozbieg, uderza piłkę (która idealnie wpada do bramki, a na stadionie rozbrzmiewa gromkie "GOOOOOL !) i w momencie kiedy już straciłam jakąkolwiek nadzieję, odwraca się, i ze swoim firmowym uśmiechem na twarzy, mówi:

 

- Wiem, maleńka.  

 

5.

 

6. Praca buena 1

 


 

 

 

 

 

 

 7. Praca  Angeliki

 

Zanim zagłosujecie, zastanówcie się dobrze - głos macie tylko jeden (chyba że sprytnie dorwiecie się do większej liczby komputerów). Nie przesadzajcie jednak z czasem rozmyślań - zakończenie konkursu bowiem już jutro o 15 - dokładnie za 24 godziny. No to start!

 

Najbardziej podoba mi się praca...
Więcej o: