Sport.pl

Ikerek zapowiada przejście na emeryturę

Wdech...wydech...to na pewno musi być jakiś kiepski żart ...wdech..wydech... albo po prostu coś mu się pomyliło ....wdech...wydech... bo to na pewno nie może być prawda ....wdech...wydech... w żadnym wypadku.

 

 

Są takie dni w życiu każdej kobiety, że nie cieszy nawet widok kolejnej apetycznej, bosko umięśnionej klaty. I choć w naszym różowym wypadku występują one zdecydowanie rzadziej, to dziś nieuchronnie nastąpił jeden z nich. Jak zwykle, wszystkiemu winne jest brutalnie wypowiadane przez naszych ulubieńców jedno z najmniej ciachowych słów świata, zaczynające się na literkę "e", kończące sie zaś na ''merytura''.

 

Wczorajszego tragicznego dnia, znanego też od teraz jako pierwszy dzień końca świata, podczas wywiadu w hiszpańskiej rozgłośni radiowej, po typowych już wyznaniach o chęci zdobywania najwyższych trofeów i jak to ogromnie zazdrościł w zeszłym sezonie Puyolowi za każdym razem, kiedy wznosił on kolejny puchar w górę, na nasze nieszczęście Iker zdecydował się poruszyć ów temat tabu. I wypowiedzieć owo zakazane słowo. Nie zważając na nasze lamenty, hektolitry łez i złamane serca, jakby nigdy nic, jakby była to najzwyklejsza i najbardziej oczywista rzecz na świecie oświadczył...że jeśli tylko hiszpańska kadra narodowa na mundialu w RPA sięgnie po Mistrzostwo Świata, on pożegna się z Torresem, Villą i spółką i przejdzie na reprezentacyjną emeryturę. Chlip...czy ma ktoś chusteczkę ?  

 

Cóż to w ogóle za idiotyczny pomysł? Jakież irracjonalne pobudki go do tego skłoniły? Argumentację, że "trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym" i opuszczenie jej jednocześnie w roli mistrza Europy i świata oraz chęć bycia w ten sposób zapamiętanym, jak również inne tego typu pierdoły, z miejsca uznajemy za niedorzeczne. Bo przecież to by jednocześnie oznaczało, że San Ikera i jego orzechowe oczy będziemy oglądać prawie dwa razy rzadziej, że nie  założy już seksownego żółtego wdzianka oraz, co być może najważniejsze - nie przyjedzie do naszego pięknego kraju na Euro 2012 i nie będziemy miały okazji uświadomienia mu, że jesteśmy mu przeznaczone, a kobieta jego życia od lat przebywa w naszej redakcji.  

 

Pozostają nam więc dwa wyjścia: niekibicowanie kadrze Hiszpanii na Mistrzostwach Świata w RPA (co byłoby wbrew naszej naturze, rozsądkowi i głosowi serca, a czego robić byśmy bardzo, ale to bardzo nie chciały), bądź, co zdecydowanie bardziej nam się podoba - natychmiastowe przekonanie Ikerka, że ten pomysł jest do kitu. Tymczasem my zakopujemy się w łóżku, w naszej różowej pościeli, pogrążając się w czarnej rozpaczy, a ruszyć się z niego zamierzamy tylko wypadku odwołania przez San Ikera przeklętych słów co do literki. Jak to już nastąpi,  dajcie nam znać - pod pierzyną.
 

P.S. Od zawsze wiedziałyśmy, że ta ''dziadkowa'' broda nie wróży nic dobrego...
 

Więcej o: