Sport.pl

Zdziesiątkowany gwiazdozbiór Galaktycznych

Bo zdrowia, niestety, kupić się nie da. 

 

 

A szkoda, bo w przeciwnym wypadku prawnicy Florentino Pereza właśnie w pośpiechu przygotowywaliby stosowną ofertę z przyzwoitą kwotą, zapewniającą całej ekipie "Królewskich" odporność na wszelkiego rodzaju kontuzje i urazy. Wszak mówimy o drużynie, która pomimo szerokiej kadry, na wysokim, zarówno piłkarsko, jak i ciachowo poziomie, bez niektórych graczy nie jest w stanie sobie na murawie poradzić. Tym gorzej dla nich, że wraz z zimnymi październikowymi dniami, zapanowała w drużynie Realu Madryt najprawdziwsza plaga kontuzji.  

 

Hiszpański oddział Instytutu Ciachowego właśnie dostarczył nam pismo z informacją, że z niewiadomych bliżej powodów kolejni piłkarze "Królewskich" doznają urazów...i to nie byle jakich, ale konkretnych - bo samej kostki. Pierwszy z gry wypadł już podczas meczu z Olympique Marsylia Cristiano Ronaldo, który na kilkanaście minut przed końcowym gwizdkiem sędziego był zmuszony opuścić murawę. Doprawił się na meczu reprezentacji Portugalii z Węgrami - będzie pauzował przez calutki miesiąc. Na dodatek, w czasie ostatniego treningu obrona i pomoc "Królewskich, reprezentowana przez Gutiego i Christopha Metzeldera we własnych przystojnych osobach, nabawiła się identycznych problemów (nie wiemy, czy z przypadkiem tego pierwszego ma coś wspólnego Iker Casillas i naprawdę chcemy wierzyć, że nie). Niemiec będzie zmuszony zrobić sobie przynajmniej dziesięciodniową przerwę od piłki, natomiast jego hiszpański kolega, Guti, nieco dłuższą, choć lekarze nie podjęli jeszcze ostatecznej decyzji. Czyżby panowie podpadli bliżej nam nieznanym bogom kostek? I czy w takim razie powinnyśmy się spodziewać kolejnych tego typu urazów w tej drużynie?  

 

Bądź co bądź, żaden z trójki kontuzjowanych zawodników nie został powołany na sobotni pojedynek "Galacticos" z Realem Valladolid, z czego mogą być zadowoleni zarówno napastnicy, jak i bramkarz tego drugiego zespołu. Smucą zaś się wszyscy inni: C-Ron, bo kolejne okazje do strzelenia gola przejdą mu koło nosa, Flo-Per, bo na nieobecności swojej gwiazdy ma stracić podobno nawet 2 miliony euro (!), Manuel Pellegrini, bo musi zastąpić piłkarzy nie do zastąpienia, kibice, bo zbyt dobrze pamiętają, jak w tym sezonie kończyły się mecze bez CR9 (a dodajmy do tego jeszcze brak dwóch kolejnych podstawowych zawodników) i wreszcie my oraz nasze kochane Czytelniczki, bo przez kilka długich dni, a nawet tygodni nie zobaczą apetycznych ciał owego trio.  

 

Ach, zapomniałybyśmy. Cieszyć może się jeszcze Barca, która ma szansę wykorzystać chwilową gorszą dyspozycji "Królewskich" i umocnić swoją pozycję lidera Primiera Division. I byłaby doprawdy niespełna rozumu, gdyby tego nie zrobiła.  

 

Marina

Więcej o: