Sport.pl

Ciacho dnia (?): Giancarlo Fisichella

Wprawdzie zabrał pracę naszemu rodakowi, ale wyglądał przy tym zniewalająco.

 

 

Wczoraj pół świata (a przynajmniej ta jego część, która uważa Formułę 1 za sport, i to do tego ciekawy) zamarło w oczekiwaniu. To właśnie dnia wczorajszego bowiem Ferrari podejmowało ważkie decyzje dotyczące przyszłości swojej i, co za tym idzie, najlepszych w skali globalnej kierowców, w tym naszego Roberta Kubicy. Polakowi kończy się w tym roku kontrakt ze stajnią BMW-Sauber, która to z kolei zakończyła swą działalność, więc w chwili obecnej Robert jest oficjalnie bezrobotny. 

 

Do wczoraj miałyśmy nadzieję, że to właśnie Kubica zajmie miejsce albo słabo się spisującego Luki Badoera, albo dochodzącego do siebie po makabrycznym wypadku Felipe Massy. Niestety, władze Ferrari zamiast ''Bobby'ego Kubiki'' zdecydowały się wybrać pochodzącego z Rzymu Giancarlo Fisichellę. Przyczyny takiego finału są zapewne wielopłaszczyznowe .

 

I choć z jednej strony na wieści o podłych posunięciach Ferrari zareagowałyśmy  złością, smutkiem i zawodem, to jednak nie sposób dłużej gniewać się na słodkiego Włocha, 36-letniego weterana Formuły i posiadacza potencjalnie najładniejszego formułowego uśmiechu. - Jestem w siódmym niebie, dalej nie mogę uwierzyć, że marzenie mojego życia spełniło się -  opowiadał dziennikarzom rozradowany Fisichella. nie tylko on zresztą wczoraj był w szampańskim nastroju - podobnie entuzjastyczne nastawienie do najnowszego przetasowania w F1 miało wielu Włochów, a szczególnie ci z rodzinnej dzielnicy Rzymu ''Fisico'',Tiburtino, którzy urządzili sobie z tej okazji wielkie święto.

 

Tak czy inaczej, gratulacje dla Giancarlo, a może powinnyśmy powiedzieć: dla ?'Fizycznego''. Gwoli przypomnienia, a może pouczenia, powiemy, że nasze ciacho urodziło się 14 stycznia 1973 roku,  jeździło już, między innymi, w Benettonie, Sauberze, Renault i Force India, nie jest żonaty, ale ze swoja partnerką, Luną Castellani, byłą gwiazdką włoskiej telewizji, ma dwójkę dzieci: Carlottę i Christophera. A przede wszystkim, wyposażony jest w ten uśmiech...Naszym zdaniem strasznie przyjemny z niego widok. A co Wy sądzicie?

Giancarlo Fisichella - ciacho czy nieciacho?
Więcej o: