Sport.pl

Sportowy alfabet Zbigniewa Bartmana: od A do Z

Uwaga! Tym razem wcale nie szuka dziewczyny.

 

 

Aktor. Bo gdyby nie siatkówka i PlusLiga, to w chwili obecnej zamiast czytać ten artykuł na ciacha.net z pewnością oglądałybyście właśnie w kinie nagrodzoną  11 Oscarami hollywoodzką superprodukcję z najprzystojniejszym aktorem roku 2009, 2010 i wszystkich następnych, zapewne mężem Angeliny Jolie lub innej seksbomby - Zbigniewem Bartmanem. Gdyby bowiem nie poświęcił się żadnemu ze sportów, Zibi wybrałby, jak sam mówi, karierę aktora. Nie tak całkiem zły, pomysł. Chodź modelling (lub stanowisko osobistego asystenta Ciach) to też byłoby wyjście.

 

Bura w szatni. Tych zapewne, mając na uwadze jego porywczy charakter, było niemało, nam jednak w pamięci szczególnie zapadła ta jedna, która Zbyszek dostał podczas tegorocznego turnieju w Gdyni od trenera Daniela Castellaniego. Może to ze względu na ciekawą puentę? Na wszelki wypadek, razem ze Zbyszkiem, zapamiętajcie sobie na całe życie :''Zamiast <> powiedz: <>''.

 


Charytatywna działalność. Bartman czynnie wspiera fundację Herosi, zajmującej się ciężko chorymi dziećmi. Co więcej, robi to w sposób jak najbardziej ciachowy - przybierając na siebie rzymską togę i wyglądając jak najbardziej niecodziennie, a przy tym powalająco.

 

Dubaj, czyli miejsce na ziemi, do którego najbardziej na świecie chciałoby się udać nasze ciacho. Może ktoś ci załatwi taką podróż, Zibi, oczywiście za jeden, bardzo słodki, szczery uśmiech w naszym kierunku.

 

Edukacja. Zibi to ambitny chłopak (patrz O), gdyby jego doba miała więcej niż 24 godziny, a rok trwał  kilka dni dłużej, z pewnością poświęciłby ten czas dla Ciach na poszerzenie swojej wiedzy oraz życiowego doświadczenia, udając się na studia dzienne. Porządny chłopiec! Choć my osobiście podsunęłybyśmy mu tysiąc i więcej pomysłów na lepsze spożytkowanie tych chwil.

 

Film. Czyli największa jego pasja, oczywiście zaraz po siatkówce. Jak tylko znajdzie chwilkę czasu wolnego, od razu pędzi do kina na dobry film. Co oznacza ''dobry'' według Bartamana? Nie ma ulubionego gatunku filmowego, gustuje w każdym z nich: - Wychodzę z założenia, że jeżeli film jest dobry w danym gatunku, to już nie ma znaczenia czy to jest horror czy sensacja. Dziękujemy, Zbyszku za niewątpliwe ''ułatwienie'' zadania, w razie jakbyśmy się kiedyś zdecydowały zaprosić cię do kina.

 

Gry. Komputerowe - nie, PlayStation - tak, tak, tak! Jest wielkim i oddanym fanem PlayStation 3 i mógłby na grze na nim spędzić naprawdę dłuuugie godziny - do dziś wspomina, jak w Turcji z Davidem Lee spędzali na tym całe wieczory, bawiąc się jak nigdy. Przyszła dziewczyno Bartamana, przygotuj się na samotne spędzanie czasu po zachodzie słońca. Ewentualnie, naucz się grać na PlayStation. Nie wiemy, co gorsze.

 

Humor. Jak poprawić go strapionemu Zibiemu? To nie znowu takie trudne, wystarczy porwać go do kina, na dobry film, a nawet tylko się z nim wspaniałomyślnie spotkać. Jeśli jednak mamy do czynienia z cięższym przypadkiem smutku, polecamy wyjście do klubu na imprezę i wyciągnięcie delikwenta na parkiet. 100% skuteczności.

 

Idol. Od dziecka nieustannie podziwia Lorenzo Bernardiego. Co więcej, jak na wielkie ciacho=szczęściarza przystało, miał nawet okazję pojawić się z nim na jednym parkiecie - podczas jego występów we włoskiej Marmi Lanza Verona rozegrał mecz ze swoim idolem.

 

Jakiej dziewczyny szuka Zbigniew Bartman? Przez lata zastanawiałyśmy się my, zastanawiałyście się  Wy, wreszcie zastanawiała się cała żeńska część polskiej populacji. Bogu dzięki, że Zbyszek, ku naszej ogromnej uldze (nieco zagmatwanie, ale zawsze), odpowiedział na to pytanie. Co nie znaczy, że w jakimś, nawet najmniejszym stopniu, pomogło nam to lub ułatwiło zadanie.

 

Kochające fanki. Zibi to doprawdy złoty chłopak - nie męczy ani irytuje go rozdawanie autografów, czy też pozowanie do wspólnych zdjęć ze swoimi sympatykami, gdyż  doskonale zdaje sobie sprawę, że jest to nieodłączny element jego pracy. Kibic(k)om poświęca więc swój cenny czas, bywa, że nawet pomimo trawiącej go złości po przegranym meczu. Zbyszku, doceniamy, naprawdę. Co ciekawe, mimo tak ogromnego zainteresowania swoją seksowną osobą, jeszcze nie dostał takiej prośby lub prezentu, które mógłby określić jako ''dziwne''. W takim razie chyba, nasz nieprzyzwoity upominek nie został dostarczony.

 

Literatura. Uwielbia książki fantastyczne i horrory.

 

Marzenie. I tu nas Zbyszek bardzo, bardzo zadziwił. W przeciwieństwie do wszystkich nam znanych przystojnych siatkarzy nie wyznał, że żyje tylko po to i wyłącznie, by poznać redaktorki Ciach. On postanowił wykazać się oryginalnością, a mianowicie zdradził, że zawodowo, jak na sportowca przystało, marzy o olimpijskim medalu. Ale nie znowu takim byle jakim, tylko tym najcenniejszym - złotym. Prywatnie? Zdrowa, kochająca, szczęśliwa rodzina. Och, to pierwsze bardziej nam się podobało.

 

Nadzieja. My na przykłada mamy taką,  że podobna sesja z udziałem ZB kiedyś się jeszcze powtórzy.

 

Osobowość. W skrócie? Ideał niemal. Szerzej? Szczery, prostolinijny chłopak, brzydzący się dwulicowością, mówiący prosto z mostu to co myśli. Na dodatek bardzo, bardzo, ale to bardzo ambitny, nieustannie stara się, jak mówi, "iść do przodu i doskonalić się w różnych dziedzinach życia". Coś jeszcze Wam potrzeba, by jak najszybciej zakraść się do jego mieszkania w Częstochowie, porwać cenny łup we własnej osobie i już nigdy nie wypuszczać go z rąk? 

 

Podróże. To jedna z jego pasji, jednak aby nie było zbędnych wątpliwości - lubi podróżować, zwiedzać - nie. Nie dla niego nudne oglądanie kościołów, zamków, czy innych zabytków. Ten przystojny siatkarz żądny jest oglądania pięknych widoków, których zapewne widział niemało podczas swoich wędrówek po Karaibach, Kubie,  Meksyku, Tajlandii, Chinach i Japonii. A tak przy okazji, Zbyszku, nie chciałbyś pooglądać pięknych widoków w redakcji Ciach? Szczerze polecamy.

 

Rodzina. Jest dla niego najważniejsza. Nie wyobraża sobie życia bez rodziców, oni zaś przyjeżdżają z Warszawy na każdy jego mecz, nawet sparing, wspierając swojego ukochanego synka. Jego rodzeństwo ogranicza się do jednej, jedynej siostry - Kasi, starszej od Zbyszka aż o 8 lat. A jeśli zaś mówimy o przyszłości, to Bartman chciałby mieć aż trójkę dzieci. No, no, odważna deklaracja.

 

Szkoła. Był wielkim fanem lekcji historii, zawsze świetnie radził sobie z językiem polskim, jednak zdecydowanie nie przepadał za chemią. Miejmy nadzieję,  że tyczy się to tylko tej szkolnej.

 

Taniec. Zibi być może nie jest królem parkietu, ale przyznaje, że tańczyć, owszem, bardzo lubi. Czy potrafi - to osobna sprawa. Jednakże nie obraziłybyśmy się, gdyby kiedykolwiek było nam dane osobiście wydać wyrok w tej sprawie.

 

Ulubieniec. Brak dziewczyny trzeba sobie jakoś wynagrodzić, Bartaman zrobił to kupując sobie psa. Rasę wybrał idealnie, jak na potężnego mężczyznę mierzącego 198 cm i ważącego 92 kg przystało jest właścicielem...yorkshire terriera. No co ? Podobno jest bardzo groźny.

 

Włochy. Strzeżcie się fanki Zbyszka, wszak oficjalnie zapowiedział, że jeżeli tylko dostanie ciekawą ofertę z Włoch, a konkretniej z włoskiej Modeny, nie będzie w stanie odmówić. Cóż, mamy nadzieję, że nikt z jej przedstawicieli tego nie czyta, nie zniosłybyśmy tak dalekiej wyprowadzki naszego ulubieńca.

 

Znajomi. W kadrze najlepszy kontakt ma z, jak najbardziej ciachową, piątką: Kurek, Gromadowski, Ruciak, Pliński, Bąkiewicz. Coś nam mówi, że idealnie pasowałybyśmy do tego grona. A już na pewno ono pasowałoby idealnie do nas.  

Więcej o: