Sport.pl

Ciacho dnia: Ludovic Obraniak

Który dziś zadebiutuje w biało-czerwonych barwach.

 

 

Ciacha - zresztą nie od dziś - bacznie przyglądają się zatem nowemu nabytkowi naszej reprezentacji, prześwietlając polskiego Francuza.

 

Na początek kwestie podstawowe - Ludovic liczy dwadzieścia pięć wiosen, mierzy 171 cm wzrostu i waży 70 kilogramów. Do polskiej reprezentacji trafił dzięki dziadkowi, Zygmuntowi Obraniakowi, który urodził się w Pobiedziskach koło Poznania. Tamtejszy burmistrz zaprosił więc Ludovica do odwiedzenia rodzinnych stron dziadka (z czego Obraniak zamierza skorzystać podczas obecnego pobytu w Polsce) i podobno rozważa nawet nadanie mu honorowego obywatelstwa Pobiedzisk. Gest bardzo ładny, tym bardziej, że z nadaniem polskiego obywatelstwa nie było tak łatwo.

 

Ale do rzeczy - jaki Ludwik jest prywatnie? Znajomi Obraniaka twierdzą, że sympatyczny i tryskający humorem (mamy nadzieję, że nam też będzie dopisywał po dzisiejszym meczu). Jest też prawdziwym dzieckiem postmodernizmu - interesuje się jogą, która pomaga mu ''właściwie ukierunkować energię'' (podobno codziennie ćwiczy przez 20 minut). Gustuje też w tatuażach, które upamiętniają każda jego ważną podróż - ma więc wytatuowaną już Matkę Boską, Buddę, kwiat lotosu oraz różaniec. Ciekawe, czy przywiezie coś z Polski?

 

Niestety, ma też dziewczynę - niejaką Laurę - o bliższym zaznajomieniu go z polską kulturą i językiem możemy więc raczej zapomnieć.

 

 


 

 

 

Mamy więc nadzieję, że ku pokrzepieniu naszych serc, dziś Ludwik sprezentuje nam efektowną bramkę strzeloną Grekom (i oczywiście pomeczową wymianę koszulek).

 

Bo strzelać to on potrafi:

 

 

 
 
 
Więcej o: