Sport.pl

Reprezentacje nie do poznania

Na pewno się rozczarujecie. A przynajmniej jeśli z ogromnym rozemocjonowaniem oraz jeszcze kilkakrotnie większym utęsknieniem oczekiwałyście na niecodzienny widok Steviego u boku JT&FL, ujrzenie Henry'ego pozbawionego naczelnego ligowego towarzysza Messiego. czy też Crisa w seksownym trykocie bordo.

 

 

Lubimy FIFĘ. Naprawdę. Bo jeżeli tylko nie wymyśla tych nieludzkich i bezsensownych przepisów zakazujących ściągania koszulek podczas meczu, to stara się uszczęśliwiać strapione nudą sezonu ogórkowego Ciacha, sposobem niezwykle w nasze różowe gusta trafionym - sparingami/meczami eliminacji Mistrzostw Świata naszych (czyli wszystkich) ulubionych reprezentacji.

 

 

Niestety w to lato nasza radość ze spotkań kadr narodowych będzie zdecydowanie mniejsza. Ledwo dotkniemy naszymi tipsami klawiatury, a już ze wszystkich stron otaczają nas niemiłosiernie przygnębiające informacje: kogo, dlaczego i za jakie grzechy w jutrzejszym spotkaniu nie zobaczymy.

 

Pierwszy z obiegu wypadł Thierry ?mam uroczy uśmiech" Henry. Słodki kapitan ?Trójkolorowych" w spotkaniu towarzyskim Barcy z meksykańskim Chivas odnowił nękającą go kontuzję ścięgna Achillesa, kontuzję której na dzisiejszy mecz z Wyspami Owczymi wyleczyć nie zdążył. I tym razem nie pomogą nasze błagalne modły lub słynne w świecie sportu uzdrawiające pocałunki - monsieur Henry walkę swoich wspołrodaków o miejsce na mundialu będzie oglądał z trybun.

 

 

Los okazał się równie niełaskawy dla kolejnego reprezentacyjnego ciasteczka, tym razem ozdoby kadry Anglii, niezwykle słynnego w środowisku angielskich DJów, Stevena Gerrarda. Dla kapitana ?The Reds" okres przygotowawczy był podobnie wyczerpujący, a treningi i sparingi na tyle nadwyrężyły jego pachwinę, że nabawił się jej urazu. Fabio Capello nie miał więc żadnego innego wyboru niż ze Steviego na mecz z Holandią, ku naszemu potoku łez, zrezygnować.

 

 

Żeby jednak tym dwóm panom nie było zbyt smutno z powodu reprezentacyjnego niedyspozycji, dołączył do nich trzeci. Tak, Nereido, serdecznie gratulujemy, twoja laleczka voodoo zadziałała bezbłędnie - Cristiano nie strzeli gradu goli do bramki Liechtensteinu. A przynajmniej nie tym razem. W czasie gdy jego koledzy (a w szczególności mający go zastąpić Eliseu) się tym zajmą, on będzie grzecznie kurował się w łóżeczku z kubkiem gorącej herbaty w ręku i arsenałem leków obok - najbardziej opalony piłkarz świata podczas pobytu w USA zachorował na grypę. Nie zrywajcie jednak zbyt śpiesznie jego plakatów ze ścian, na szczęście to tylko ZWYKŁA grypa, a lekarze zapewniają, że o tej jej ?świńskiej" odmianie w wypadku Portugalczyka mowy być nie może.

 

Złe wieści mamy także dla fanek niemieckiej reprezentacji, a zwłaszcza jej polskiego odłamu. Najpiękniejszy Polak wśród Niemców i najsympatyczniejszy Niemiec wśród Polaków nie zagra w spotkaniu z Azerbejdżanem z powodu urazu kolana. Poldi - nie załamuj się, już śpieszymy z piwem i chipsami, albo wiesz co? Wpadnij do redakcji, mamy tu naprawdę duży telewizor.

 

Żeby jednak zbytnio nie zniechęcić Was do podziwiania wyczynów reprezentantów poszczególnych krajów podczas dzisiejszego wieczoru, mamy również kilka bardziej różowych wiadomości, Mimo nieobecności Steviego nie zapomnijcie o Anglikach - musimy już teraz Was uprzedzić - wszak będziecie oglądać przyszłorocznych Mistrzów Świata. Nie wierzycie? Nam nie musicie, ale Lampsowi (który uroczyście to wczoraj oświadczył), to już nie macie wyjścia.

 

I skończcie też z fochami na Lippiego - Tottiego wprawdzie nie będzie - ale za to boski Fabio podczas jego trwania meczu Szwajcaria - Włochy pobije historyczny rekord - wyprzedzi samego Paolo Maldiniego i zostanie liderem klasyfikacji piłkarzy, którzy rozegrali najwięcej meczów w barwach Squadra Azzurra. Miejmy nadzieję, że aby to należycie uczcić nie omieszka ściągnąć koszulki.

 

Marina

Więcej o: