Sport.pl

Foto-wideostory: Zlatan Ibrahimović w drodze do Barcy

Lepiej późno niż jeszcze później - zwłaszcza, że z tak szlachetnych pobudek, jak czysto hedonistyczna przyjemność oglądania. A zatem oglądajcie.

 

 

Zlatan przemierza lądy i wody, by dotrzeć do Katalonii. Ciacha jeszcze o tym nie wiedza i, niestety, do końca podróży się nie dowiedzą, ale Ibra jest podróżnikiem takim samym, jak my i Wy - czeka w kolejkach, snuje się po korytarzach, taszczy swój bagaż. Ale kim jest tajemniczy osobnik - szczęściarz! - który nakręcił ten znakomity film dokumentalny?

 

 

 

 

Ibrahimović przybywa do Barcelony i szczerzy się niemożebnie. Nic jeszcze nie wie o ptasiej grypie o czekających go przygodach ani o upale w Hiszpanii (co tłumaczy elegancki, ale chyba niedopasowany do pory roku strój oraz przymrużone na podobieństwo szparek oczy). Ręka też wygląda na całkiem zdrową. 

 

 

Zlatan pozuje z nowa koszuliną. Zdążył wymienić sweterek w serek na T-shirta, oczęta tez jakby większe.

 

 

Zlat szybko zaprzyjaźnia się z nowymi kolegami i podłapuje panujący w  klubie wesoły nastrój.

 

 

Nie przeszkadza mu nawet to, że w Katalonii wszyscy są od niego mniej więcej o połowę niżsi.

 

 

Nadchodzi wreszcie pamiętna chwila - Ibrahimović wkracza na stadion, ukazuje swą wyczekiwaną twarz sześćdziesięciu tysiącom widzów, macha rękami, kopie piłkę,trochę się gibie.

 

 

 

 

 

 

 

Zlatan poznaje też siłę oddziaływaniaportalu Ciacha.net w ujęcu międzynarodowym

 

 

Nie obędzie się tez bez tradycyjnego, jakże szczerego ucałowania emblematów klubu (czy tylko nam wydaje się zawsze, że takie gesty to profanacja i powinno się ich zakazać?)

 

A na trybunach zamieszki - ale czegóż się spodziewa się średnio rozgarnięty fan Real, który w szczęśliwym dla wrogiej drużyny dniu pojawia się na Camp Nou?

 

 

 

 

Następnego dnia po zamieszkach świat dowiaduje się o złamanej w tajemniczych okolicznościach ręce Szweda. Ten zakłada opatrunek, zmienia koszulkę, kupuje szorty i nadal się uśmiecha.

 

 

Wygląda przy tym bardzo, ale to bardzo ładnie.

 

 

Bardzo.

 

 

To chyba jednak nie takie trudne przy kolegach - liliputach (na zdjęciu z Erikiem Abidalem).

 

 

Witaj w ''Dumie Katalonii'', Ibra. Obyś dobrze się jej przysłużył.

 

 

 

 

Więcej o: