Sport.pl

Eto wyrolowany przez Barcę

Ale z happy endem.

 

 

Historia zaczyna się jednak nieco wcześniej - jest poranek, 30 czerwca 2009, kiedy cały wielki, nie tylko ten różowy świat obiega informacja, że słynny kameruński piłkarz, Samuel Eto'o Flis zdecydowanie ma nierówno pod sufitem, a ściślej mówiąc, żąda od Barcy "małego" odszkodowania za ewentualne przyjęcie oferty przejścia do Manchesteru City. Pan Eto'o miał stawiać takie warunki, gdyż Barcelonie podobno bardzo zależało na sprzedaży podopiecznego, wszak to ostatnia okazja, by cokolwiek na Kameruńczyku zarobić - za rok kończy mu się kontrakt i Camp Nou może opuścić za darmo.  

 

Okazuje się jednak, że nasze wielkie ciachowe oburzenie nieetycznym zachowaniem i wybujałymi żądaniami chciwego Eto'o jest bezpodstawne. Możecie odetchnąć z ulgą i z powrotem powiesić plakaty cudnego piłkarza nad łóżkiem - on jest niewinny! Okazuje się, że to właśnie snajper Barcy jest w tym konflikcie stroną pokrzywdzoną i jego osoba została zwyczajnie i nieprzyzwoicie wykorzystana przez bezwzględnych włodarzy "Dumy Katalonii" . Agent piłkarza zdementował wcześniejsze bulwersujące doniesienia, równocześnie zarzucając klubowi próbę oczernienia Kameruńczyka, bo, jak oświadczył, domniemana zachcianka Eto'o bynajmniej nie miała i nie mogła mieć miejsca - żadna szumnie omawiana oferta od "The Citizens" nie została złożona. Jednocześnie mówi się, że Eto'o przez władze Barcy jest zwyczajnie niechciany i chętnie pozbyliby się biedaka przy najbliższej okazji. Z tym zaś nie zgadza się Pep Guardiola, który, jak wielokrotnie udowadniał, darzy Kameruńczyka niezwykłą sympatią i docenia umiejętności piłkarskie. I tu znów nasz gniew zwrócił się w stronę najlepszego klubu w Europie, no bo jak tak można bezwstydnie bawić się uczuciami słodkiego Samuela ?

 

Na szczęście, zawstydzona zaistniałym zajściem "Duma Katalonii" postanowiła ostatecznie się zrehabilitować i naprawić swoją lekko nadszarpniętą reputację - zaproponowała napastnikowi przedłużenie umowy (zawsze wiedziałyśmy, że Pep jest obdarzony niesamowitym darem przekonywania) o kolejne dwa lata, acz żeby nie wprawiać nas w zbytnią ekstazę, wyraźnie zaznaczyła, że o żadnej podwyżce mowy być nie może. 

 

Niczym w bajce, wszystko więc kończy się dobrze. Mamy nadzieję, że nie popsuje to atmosfery w klubie i nie zniechęci niesamowitego Eto'o do zdobywania tylu goli, co w zesżłym sezonie.

 

Marina

Więcej o: