Sport.pl

Gdzie podzieje się Szewa?

Nie od dziś wiadomo, że Andrij nie jest w najlepszej (delikatnie mówiąc) formie, a jego kariera od pierwszego poranka w Londynie to jedna wielka równia pochyła. I choć jeszcze niedawno był jednym z najlepszych piłkarzy na świecie, to teraz wszystko wskazuje na to, że już w lecie może stać się bezrobotny. 

 

 

Szewczenko obecnie przebywa na rocznym wypożyczeniu w Milanie, gdzie po beznadziejnym debiucie w Premier League miał odpocząć, zregenerować siły i na "starych śmieciach" powrócić na szczyt. Eksperyment, ku naszemu wielkiemu niezadowoleniu, okazał się jednak wielkim niewypałem, a "Szewa" smutnie snuje się po murawie, której kiedyś był niekwestionowanym królem.

 

Kiedy ostatnio po jego strzale piłka wylądowała w siatce pamięta mało kto (my na przykład, choć z trudem, pamiętamy - 19 grudnia 2007 roku), a co gorsza żadne znaki na niebie i ziemi nie zapowiadają zbawiennej zmiany w dyspozycji przystojnego Ukraińca.

 

Milan więc z grzecznym "dziękuje" odsyła go na Stamford Bridge i o wykupieniu nie chce nawet myśleć. To z kolei unieszczęśliwia Londyńczyków, którzy nawet po roku zdania nie zmienili i nie chcą widzieć Andrija w swoim zespole, choć zastrzyk gotówki za transfer piłkarza widzieliby dużo chętniej. Jako, iż na to na razie się nie zanosi, włodarze Chelsea myślą o rozwiązaniu ważnego do 2010 roku kontraktu z piłkarzem. Chyba Romek Abramowicz podpisując umowę z Szewczenką nie zdawał sobie sprawy, że zarówno piłka jak i piłkarze są naprawdę nieprzewidywalni, a nauczką za jego krótkowzroczność będzie 7 milionów euro odszkodowania, które w razie rozstania będzie musiał "pokrzywdzonej stronie", czyli Andrijowi zapłacić. Jeżeli tak się stanie, zostanie on bezrobotnym, lub ładniej mówiąc "wolnym" piłkarzem i będzie mógł sam zadecydować, gdzie grać przez następne lata. Na taką ewentualność Ciacha przygotowały dla niego kilka propozycji, by sam nie musiał nadwyrężać sobie swojej pięknej główki.

 

Plan A -  "Powrót do korzeni"

 

Wersja z Milanem nie zakończyła się raczej sukcesem, toteż trzeba przejść do bardziej drastycznych metod i wykonać wielkie "come back" w kierunku pierwszego klubu "Szewy" - Dynama Kijów. Ojczyzny łono, doskonale znany klub o niezłym potencjale -  cóż po prostu idealne miejsce na regenerację. 

 


Plan B - "Rosjo nadchodzę!"

 

Ptaszki głośno ćwierkają, że właśnie w tym kierunku powinien się nasz kompan z Ukrainy udać i bezpiecznie spocząć w objęciach oczekującego go z niecierpliwością Zenitu St.Petersburg. Włodarze klubu czym prędzej chcieliby zapełnić lukę po utraconym na rzecz Arsenalu Andriju Arszawinie, a Andrij ukraiński byłby na to stanowisko idealnym kandydatem. 

 


Plan C - "Słodkie niebo"

 

Bo być może po tych wszystkich dalekich wojażach ma dość kolejnych klubów, trenerów, dziennikarzy oraz tego całego zamieszania i odczuwa silną potrzebę zaznania chwili spokoju. A chyba nie zdradzimy wielkiej tajemnicy, jeśli ujawnimy, że taką oazą spokoju jest nasza redakcja: uspokajające różowe barwy, wygodne, relaksujące fotele, i najważniejsze - piękne, współczujące, troskliwe opiekunki. "Szewa", po prostu żyć, nie umierać.

 


Plan D - "Gwiazda popu"

 

Jego debiut na scenie muzycznej zakończył się dużym sukcesem, więc czemu by tego nie powtórzyć ? Proponujemy obszerne tournee po Ukrainie, Polsce a nawet całej Europie. Zgadnijcie, kto będzie groupies?


P.S. A tylko spóbuj nie wybrać planu C czegoś z naszego repertuaru Andrij...

 

 

Marina  
 

Więcej o: