Sport.pl

Włosko - hiszpańskie wędrówki ciach

Czyli czas nadstawić ucha, co w świeżutkiej transferowej trawie piszczy.

 

 

Skąd się biorą najlepsze ciacha? Z piekarni za rogiem Włoch i Hiszpanii. A jaki klub hiszpański jest najbardziej nafaszerowany ciachami? Tak, właśnie ten, który wybrałyście swoim ulubionym, czyli ten, który woli nie pamiętać ostatniej soboty.

 

We Włoszech zaś dwa równie stare i szlachetne kluby wiodą prym pod względem urody swych graczy: Juventus i AC Milan. I właśnie w tym włosko - hiszpańskim trójkącie rozegra się najprawdopodobniej transferowy hit okienka letniego.

 

Otóż jak ćwierkają ptaszki, a za nimi rozmaite portale sportowe, z Włoch do Madrytu miałby przenieść się nie kto inny, a nasz ukochany Kaka, aby swym geniuszem wesprzeć podupadłych nieco ostatnio Królewskich. Tak przynajmniej twierdzi jego tatuś i agent, Bosco Leite. Co prawda po ostatniej zimie wypełnionej pogłoskami o przenosinach do Manchesteru City, spekulacjami na temat kolosalnej ilości zer, jakie miałby zarabiać  i chóralnymi śpiewami fanów pod jego domem, do wszelkich transferowych doniesień na temat Kaki podchodzimy z rezerwą. I chociaż Real Madryt to nie Manchester City, a w białym byłoby Kace zapewne lepiej niż w błękitnym, to czy Silvio Berlusconi wypuści z San Siro swojego najcenniejszego ptaszka?

 

Zwłaszcza, że Real zrewanżuje się Włochom, tyle że nie Milanowi, a Juventusowi. Tam właśnie miałby trafić mistrz świata - Fabio Cannavaro. Fabio przeszedł właśnie pomyślnie testy medyczne w Turynie i jest - zdaniem włoskich mediów, niemal pewne, iż latem powróci na łono ukochanej Starej Damy. Mimo że wielu fanów Bianconerich wciąż ma mu za złe opuszczenie klubu po słynnej aferze Calciopoli, to Ciacha uwielbiają szczęśliwe powroty i chętnie by znów zobaczyły Fabio w biało - czarnej koszulce (choć jeszcze chętniej bez niej). I wybaczcie łzawą, włoską piosenkę, ale chwila jest wzruszająca:

 

 

 

 

Tylko co z Milanem? Rossoneri wydają się być najbardziej poszkodowaną stroną całej włosko - hiszpańsko - brazylijskiej transakcji. Oddają Kakę, a w zamian co? Hmm, za jakieś marne grosze mogłybyśmy pobawić się w skautki Milanu, polecieć do Brazylii, pooglądać młode, opalone ciała na Copacabanie albo chociaż dokładnie przyjrzeć się włoskim młodzieniaszkom z Serie B i C. Ale jeżeli Silvio nas nie zatrudni, może mieć ból głowy z zapełnieniem luki po Kace. Cristiano Ronaldo do Mediolanu raczej nie przyjdzie, a my już strasznie stęskniłyśmy się za Milanem grającym o najwyższe cele.

 

A Wam jak podobają się projektowane przeprowadzki ciachowe? Co prawda liczba ciach w naturze nie maleje, ale czy ciacho po zmianie klubowych barw jest wciąż tym samym ciachem?

 

rybka

Więcej o: