Sport.pl

Jenson Button i jego kontuzjowany...pośladek

Czyli ciemne, tudzież czerwone strony bahrańskiej wiktorii brytyjskiego kierowcy.

 

 

Przyznajemy- nie słuchałyśmy zbyt uważnie, kiedy komentatorzy niedzielnego wyścigu F1 co 5 minut podawali statystyki dotyczące średniej temperatury toru, powietrza, kokpitu, garażu, wnętrza kabiny komentatorskiej  i okalającego tor piasku. Teraz się kajamy, bo gdybyśmy słuchały, takie doniesienia wcale by nas nie dziwiły. Otóż zwycięzca Grand Prix Bahrajnu, Jenson Button, na konferencji prasowej po wyścigu przyznał, że w trakcie prawie dwugodzinnej jazdy w roztapiającym nawet najtwardsze substancje upale poparzeniu uległ jego lewy pośladek. I tu nie ma co się śmiać, bo to poważne sprawy są. Nie wiemy, jak przebiega rehabilitacja pośladka, nie chcemy sobie nawet wyobrażać jak ona wygląda (choć tu w Redakcji zdania są podzielone), w każdym razie zarówno Jensonowi, jak i jego pupie życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.

 

I wygląda na to, że wcale w trosce o pośladki brytyjskiego kierowcy nie jesteśmy osamotnione. Już w trakcie rzeczonej konferencji prasowej siedzący obok Jensona, zdobywca miejsca drugiego, Sebastian Vettel, na dramatyczne wyznanie Brytyjczyka odpowiedział współczującym i pełnym empatii gestem głaszcząc go czule po ramieniu. Jenson odwzajemnił żarcik rzucając w stronę Sebastiana: "nie martw się, pozwolę ci pogłaskać później'". Ach, ci chłopcy formułowcy.

 

A tak z praktycznego punktu widzenie, Jenson i Sebastian zamiast żartów mogliby powymieniać uwagi na temat dbania o prawidłową ciepłotę ciała w bolidzie. Kierowca "małej, niegrzecznej siostry Kasi"  na pewno miałby sporo cennych wskazówek w tej materii.  

 

ruby blue

Więcej o: