Sport.pl

Fabregas nielubiany przez kolegów

Jak mówią słowa pewnej piosenki - "tak to bywa, gdy ktoś zazdrości".

 

 

Innego wytłumaczenia nie znajdujemy, gdyż możliwość nielubienia Cesca po prostu nie mieści się w naszym światopoglądzie. A jednak wyobraźcie sobie, iż są na tym świecie ludzie, którzy uważają Fabregasa za - uwaga - aroganckiego i wybuchowego. W dodatku ci ludzie (to nie ludzie, to wilki!) to jego koledzy z Arsenalu. Robi się nieprzyjemnie i coraz więcej mówi się o możliwości powrotu Cesca na łono ojczyzny.

 

Cóż takiego zarzucają mu koledzy kanonierzy? Jak podaje "News of the world" - zdaniem tajemniczych "ludzi z wewnątrz" Cesc zmienił się - szczególnie po triumfalnym powrocie z Mistrzostw Europy w glorii zwycięzcy. Zdaniem kolegów, upojony sukcesem Fabregas zaczął - kolokwialnie mówiąc - "wozić się" po szatni. - Wszyscy obawiają się wejść  mu w drogę - opowiada anonimowy Kanonier - zachowuje się jakby był ponad jakimkolwiek prawem , a szatnia należała tylko do niego. Wśród graczy Arsenalu narasta przekonanie, iż pycha i arogancja Fabregasa zagrażają drużynowej harmonii.

 

Szokujące. Arogancki Fabregas brzmi dla nas niemal równie absurdalnie jak skromny Cristiano Ronaldo. Nie wiemy, co mogło wstąpić w naszego ulubieńca. Czyżby naprawdę woda sodowa uderzyła mu do głowy?

 

Wszystkie te około-Fabregasowe niesnaski sprawiają, że coraz więcej mówi się o jego powrocie do Hiszpanii, a wymieniane są w tym kontekście takie kluby jak Real Madryt czy Barcelona. Ciacha nie od dziś wiedzą, że serce Fabregasa pochodzi z Katalonii, a Pep Guardiola zajmuje w nim poczesne miejsce. Powrót do Barcelony byłby dla niego zapewne spełnieniem marzeń, ale trener Arsene Wenger nie puści tak łatwo swojego najlepszego gracza. Sam Cesc mówi: - Nie zamykam drzwi przed nikim - ale jeśli Arsene Wenger będzie chciał zostać, zostanę.

 

Tymczasem większość jego niezadowolonych kolegów chętnie pozbyłoby się zarozumiałego ich zdaniem Hiszpana i tylko czeka, aby wcisnąć mu szpilkę bilet powrotny do domu w nieświadomą dłoń.

 

Same nie wiemy, co o tym wszystkim sądzić. Z jednej strony, nasze sterowane sercem mózgi bronią się przed jakimikolwiek zarzutami wobec słodkiego Cesca. Z drugiej jednak, wizja Fabregasa w koszulce Barcelony jest tak obiecująca, iż mogłybyśmy dla niej znosić nawet najpodlejsze oszczerstwa i najbardziej niewiarygodne pogłoski. Oczywiście, tyczy sie to tylko tych z nas, które nie kochają Arsenalu. Albo Arsenalu i Barcy jednocześnie. Albo Arsenalu, Barcy, Realu, Juventusu, Manchesteru, Interu...

 

rybka

Więcej o: