Sport.pl

Napoli nie chce Cannavaro!

To chyba najbardziej szokująca wiadomość ostatnich dni: istnieje na świecie ktoś, kto nie chce Fabio Cannavaro! Jest to o bez wątpienia jeden wielki ignorant. A może po prostu ślepiec.

 

 

Od lat Fabio Cannavaro snuł plany, że kiedy już znudzą mu się daleki wojaże powróci do ukochanego, uwielbianego, jedynego takiego na świecie  rodzinnego miasta, Neapolu, a karierę piłkarską zakończy właśnie w SCC Napoli, zespole, którego jest wychowankiem i w którym obecnie gra jego brat, Paolo.  

 

Nie wziął on jednak pod uwagę jednej bardzo istotnej rzeczy: nie zapytał oto szkoleniowca SCC Napoli, co on sądzi o tym pomyśle. Cóż, być może Fabio był podobnego zdania co Ciacha, że przecież to on sam, we własnej osobie, boski, zniewalający Fabio, obecny Mistrz Świata, laureat "Złotej Piłki" magazynu France Football dla najlepszego piłkarza 2006 roku oraz gracz Realu Madryt!!! Rzeczą oczywistą wydaje się, że każda drużyna będzie przyjmie go u siebie z otwartymi ramionami. Rzeczywistość nie jest jednak taka różowa dla włoskiego ciacha. Okazuje się bowiem, że trener zespołu z Serie A ma nieco odmienne zdanie i zwyczajnie Włocha w Napoli nie chce. - Kiedy jego kontrakt wygaśnie, piłkarz będzie musiał sam zadbać o swoją przyszłość. Na nas nie ma co liczyć. 35-letni zawodnik nie jest już w stanie wystarczająco szybko biegać - oświadczył odporny na wszelakie wdzięki Cannavaro De Laurentis. My naprawdę rozumiemy, że może Włoch nie jest już piłkarzem pierwszej świeżości i może kondycja już nie ta, co kiedyś, ale legendzie się po prostu nie odmawia, zwłaszcza, jeśli kontrakt legendy z "Królewskimi" wygasa już w lecie, szanse na jego przedłużenie są nikłe, a innych, ewentualnych planów na przyszłość brak. Tym samym Fabio niedługo będzie się musiał uporać z tym niemałym problemem i znaleźć wyjście z sytuacji, bowiem decyzja szkoleniowca Napoli zburzyła jego wizję idealnej przyszłości.  

 

I co teraz pocznie biedny, niechciany Canna? Będzie zmuszony jeszcze kilka sezonów wytrzymać z dala od rodzinnego miasta lub, co gorsza, skrócić swoją piłkarską karierę i odwiesić buty na kołek już teraz. Tej myśli oczywiście nawet do siebie nie dopuszczamy, to by nas zabiło. Fabio - porzuć jednak troski swe! Jakby co, to jesteśmy pewne, że w naszym Lechu czy Legii, a nawet Wiśle nie będą wybrzydzać i będziesz tam bardzo, bardzo mile widziany (nie musisz nawet szybko biegać), a Ciacha już zgotują ci bardzo, bardzo gorące powitanie. Nawet jeśli pogoda w Polsce nie aż tak bardzo, bardzo ładna jak we Włoszech.

 

Marina

Więcej o: