Sport.pl

Arszawin jednak Londyn lubi

O sympatii do komputerów jeszcze nic nie wiemy, ale być może to tylko kwestia czasu.

 

 

Andriej do Arsenalu trafił w zimowym okienku transferowym i od tego momentu zdążył już skrytykować,obrazić i wyśmiać wszystko co było do skrytykowania, obrażenia i wyśmiania i miało ścisły związek z obecnym miejscem jego pobytu (widocznie Rosjanie już tak mają). Teraz, dopiero kiedy już uzewnętrznił swoje wszystkie żale, rozejrzał się wokoło i stwierdził, że Londyn nie jest wcale takie zły, a nawet lepiej: twierdzi, że to miejsce jest wspaniałe.Ta wiadomość już zadowoliła Ciacha i pozwoliła nam odetchnąć z ulgą - okres adaptacji w nowym otoczeniu minął, a Rosjanin tak oczywiste atuty stacjonowania w stolicy Anglii (i codziennego obcowania z Cescem Fabregasem) wreszcie docenił.  

 

Choć docenił to może zbyt delikatnie powiedziane. Arszawin zdecydowanie wpadł w zachwyt. Oznajmił, że koledzy z zespołu są bardzo przyjaźni i świetnie się z nimi dogaduje, atmosfera w zespole też jest na tyle cacy, że Arszawin wreszcie poczuł się komfortowo. Na tyle , że poważnie myśli o przedłużeniu swojego pobytu w zespole "Kanonierów" i choć wciąż powtarza, że na wszelkie deklaracje jeszcze znacznie za wcześnie, to i tak nie przeszkodziło mu to wyznać: - Jest bardzo prawdopodobne, że zakończę tutaj swoją karierę. Andriej i emerytura ? Czy Wam też kiedy patrzycie na niego wydaje się to wprost komiczne? Ale wracając do konkretów - piłkarz ma podpisane umowę z Arsenalem na 3,5 roku czyli do sezonu 2011/2012 i w momencie jej wygaśnięcia będzie miał 31 lat. Tak więc, jeżeli nie będzie chciał jeszcze w tym wieku odwieszać butów na kołek, będzie musiał przedyskutować z Arsene Wegnerem przedłużenie umowy. A to już zdecydowanie gorzej nam się widzi, Francuz przecież od lat znany jest ze swojej wręcz "młodzieżowej" wizji zespołu. Kto  wie, może jednak dla Rosjanina zrobi mały wyjątek, zwłaszcza jeżeli częściej będą mu się zdarzały takie spotkania jak to z Blackburn Rovers. Swoja drogą Andriej ze swoją niewinną młodzieńczą buźką byłby idealną ikoną dla Arsenalu przez lata. I młody (może tylko teoretycznie, ale zawsze), i zdolny, i utalentowany. Niewykluczone więc, że teraźniejszy "Kanonier" słowa dotrzyma i biało-czerwony trykot przywdzieje na resztę swojej kariery. Może nawet zaszaleje i kupi sobie BlackBerry? To dopiero byłoby coś. 

 

W tej sytuacji tylko fryzjer piłkarza może się czuć nieco zaniepokojony - podróżowanie między Anglią a Rosją przez resztę arszawinowej kariery może się wydać nieco męczące.  

 

Marina

Więcej o: