Sport.pl

Z cyklu - Trener też ciacho: czy Jose Mourinho wróci do Chelsea?

Nawet jeśli nie udało mu się zmienić błękitu w złoto (chociaż był blisko), to na pewno bez niego drużyna "The Blues" zamienia się w tombak. Czy "The Special One" powróci do Londynu?

 

 

Odkąd najprzystojniejszy trener Premiership odszedł z Premiership nad Chelsea zaczęły zbierać się czarne, albo przynajmniej szare chmury. Co prawda pod wodzą jego następcy Avrama Granta  dotarła do finału Ligi Mistrzów, ale już nowy sezon pod przewodnictwem Luiza Felippe Scolariego to pasmo rozczarowań i nieporozumień. Czwarte miejsce w tabeli to na pewno nie jest to na co kibice, zawodnicy i Roman Abramowicz liczyli przed sezonem. Tajemnicą poliszynela jest, że John Terry i Frank Lampard nie tylko przepadają za sobą nawzajem, ale także tęsknią i nie mogą ukoić żalu po stracie swojego ukochanego trenera. Podobnie Didier Drogba bez Portugalczyka z łowcy bramek przeistoczył się w pogromcę słupków i postrach bocznych chorągiewek. Ewidentnie brakuje mu takich rozmów w szatni http://www.youtube.com/watch?v=Hg3GY90vOSc .Również fani londyńskiego zespołu chętnie ujrzeliby z powrotem na ławce rezerwowych jego eleganckie płaszcze, groźne miny i piękne szaliczki. Co na to sam zainteresowany?  - Byliśmy razem tacy szczęśliwi - opowiada o czasach spędzonych na Stamford Bridge, a nam łzy napływają do oczu. - Zawsze będę im życzył dobrze, ponieważ to wyjątkowy klub. Należę do ich historii, a oni należą do mojej (ryczymy jak bobry). Okazuje się bowiem, że nie tylko Jose jest "The Special One", ale i Chelsea jest "The Special Club", w którym "The Special One" ma "Special Friends". - Jeśli pytacie mnie, czy sądzę, że pewnego dnia wrócę do Chelsea, mówię: tak, tak sądzę. Ale nie mówię kiedy - oświadczył Mourinho. Tym, którym niebieskie serduszka zabiły szybciej od tych słów i oczyma wyobraźni widzą już nienaganną sylwetkę Portugalczyka na pięknym, białym rumaku zajeżdżającą pod bramy stadionu musimy niestety powiedzieć: jeszcze nie. Póki co, w zachodnim Londynie można się spodziewać przybysza o równie wielkich zdolnościach, lecz niestety nieco mniejszej urodzie - Guusa Hiddinka. Prawdopodobnie podpisze on kontrakt do końca sezonu, z możliwością jego przedłużenia.  

 

Tymczasem na San Siro Mourinho robi z Interem to co zwykle, czyli wygrywa. Styl tych zwycięstw może nie zawsze jest porywający, niemniej jednak dziewięciopunktowa przewaga "Neroazzurrich" nad drugim w tabeli Juventusem pozostaje faktem, z którym się nie dyskutuje. Jeśli tak dalej pójdzie, właściciele klubu pewnie będą chcieli go zatrzymać, z drugiej jednak strony mistrzostwo Włoch nie uchroniło przed stratą posady jego poprzednika Roberto Manciniego.

 

Niechętna do opuszczenia Mediolanu byłaby tez rodzina Portugalczyka. Kontrowersyjną bramkę w meczu z Milanem Adriano zadedykował synowi trenera, a ten nie krył wzruszenia. Mały Mourinho uwielbia Adriano, nie chce zdejmować koszulki z jego imieniem i w ogóle jest zapatrzony w Brazylijczyka jak w obrazek. Ciekawe, co na to płaczące w jego szafie pogniecione, zakurzone i zapomniane koszulki z nazwiskami Terry'ego, Lamparda i Drogby.

 

A dla wszystkich stęsknionych fanek Chelsea poranny omlet na pocieszenie:

 

 

 

 

rybka

 

 

Więcej o: