Sport.pl

Honda do Formuły jednak wraca do i przywozi dwa ciacha

Jedno doskonale wszystkim znane  i podziwiane, drugie nowe i świeżutkie. Szczegóły poniżej.

 

 

Kiedy jakiś czas temu gruchnęła wieść, iż japoński team z powodu kłopotów finansowych będzie musiał wycofać się z tegorocznych rozgrywek w Formule 1, z nieskrywanym bólem serca, łzą na policzku i ogólnie pojętym żalem, pogodziłyśmy się z myślą, że nie zobaczymy już więcej pięknego oblicza jeżdżącego dotychczas dla Hondy Jensona Buttona. I jakież było nasze zdziwienie i radość, gdy okazało się, że Japończycy z problemami się uporali i prawie na pewno Jenson z tras wyścigowych oraz z naszych telewizorów i serc nie zniknie. A jakby mało było tych cudownych wieści, na drugiego kierowcę teamu piastowano Brazylijczyka Bruno Sennę. A dlaczego jest to wieść cudowna? A dlatego:

 

 

 

Mimo, że będzie to jego pierwszy sezon startów w prestiżowej Formule 1, 25-letni kierowca formułowym naturszczykiem nie jest i ma już na swoim koncie sukcesy w niższych seriach wyścigowych. Co ciekawe, startując w Brytyjskiej Formule 3, reprezentował barwy teamu o swojsko brzmiącej nazwie, Räikkönen Robertson Racing. Czyli wie chłopiec, co dobre. Zbieżność nazwisk z Ayrtonem Senną także nie jest przypadkowa, bo Bruno to siostrzeniec legendarnego, tragicznie zmarłego trzykrotnego Mistrza Świata Formuły 1. Dlatego też oczy wszystkich będą na niego zwrócone z nadzieją, a Ciacha dorzucą do niej świeżo rodzący się afekt.

 

A to, czy będzie mógł się on rozwijać, zależy od...McLarena. Firma Mercedes - Benz jest bowiem dostawcą silników dla Hondy i potrzebuje od Japończyków gwarancji finansowej. A zatem, McLarenie, to twoja ostatnia szansa na rehabilitację i odkupienie win - nie zmarnuj jej, przyjmij hondowe gwarancje jakie by nie były. Amen.

 

ruby blue

 

Więcej o: