Sport.pl

Zimowe podsumowania ciachowe: cuda, wiatry, za długie narty i wielki powrót Adama Małysza

Czyli kolejny biały weekend zmagań zimowych widziany okiem pożądliwych Ciach.

 

 

Cuda: Gregor Schlierenzauer. I nie tylko za twarz, bo tym razem w zachwyt wprawiał przede wszystkim genialnymi skokami, rekordami skoczni, ogólnym deklasowaniem rywali i lotom na odległości, przy których zaczęłyśmy się bać o jego długie nogi zdrowie. Dzięki tym niesamowitym popisom Austriak odebrał prowadzenie w klasyfikacji generalne Szwajcarowi Simonowi Ammannowi i to on teraz będzie mógł dumnie wypinać pierś odzianą w żółtą koszulkę lidera.  Drugi w niedzielnych zawodach, Thomas Morgenstern pewnie nie będzie tym faktem zachwycony. My tam jesteśmy.

 

Wiatry: Na olimpijskiej skoczni w kanadyjskim Vancouver wiało, oj, wiało. I bardzo dobrze, bo dzięki temu poziom emocji znacznie wzrósł i oglądać mogłyśmy takie właśnie szalone skoki.

 

Za długie narty: Złośliwości rzeczy martwych doświadczył Andreas Jacobsen, który po świetnym skoku w pierwszej serii pierwszego konkursu został zdyskwalifikowany za zbyt długi sprzęt (czytaj: narty). Biedactwo się nam zestresowało i w drugim konkursie zajęło dopiero 18 miejsce.

 

Wielki powrót Adama Małysza: W niedzielnym konkursie podium było na wyciągnięcie narty. Ale czwarte miejsce to w końcu najlepsza pozycja polskiego skoczka w tym sezonie, co w połączeniu z sobotnim ósmym daje bardzo dobry rezultat. Oby tak dalej.

 

Zimowe ciacho weekendu: Dominik Landertinger, który w niedzielnych zawodach biathlonowych zaimponował nam drugim miejsce, świetnym finiszem i rozbrajającym uśmiechem (ten z lewej, choć pierwszy - Niemiec Christoph Stephan - to też niezły amant):

 

 

 

Skoro zaś przy biathlonie już jesteśmy, nasz dzielny Tomasz Sikora jak zawsze fenomenalnie biegł i strzelał, owszem, regularnie, ale była to regularność zegarka bazarowego, bowiem z każdą wizytą na strzelnicy Polak zaliczał pudło.

 

I na koniec w bonusie zdjęcie weekendu:

 

 

 


Już wiemy dlaczego nie uprawiamy biathlonu.

 

ruby blue

Więcej o: