Sport.pl

Jak Simon Amman skoki "trenował" w Zakopanem

Czyli tajemnicza brunetka zamiast nart / plecaka.

 

Jak widać na podlinkowanym obrazku z Faktu, słuszność mieli trenerzy bojąc się puścić swoich podopiecznych do Zakopanego. Nie trudno się bowiem domyśleć, że tak objuczeni skoczkowie daleko raczej by nie polecieli. Wystarczy dodać, że wolni od takiego bagażu Austriacy skoczyli nieco dalej od Simona. Z drugiej jednak strony nie mamy pewności czy gdzieś nie leżą podobne zdjęcia z udziałem Loitzla i Schlierenzauera - konia z rzędem temu kto je zdobędzie.

 

Ale od początku. Kim jest ta okropna dziewczyna, która uczepiła się Simona (i czemu nie jest nią żadna z nas)? Tego niestety nie wiemy. Póki co, wiadomo tylko, że sobotnim wieczorem, tuż po zakończeniu konkursu w Zakopanym, Amman wybrał się do jednego z zakopiańskich lokali, gdzie  w oko wpadła mu owa brunetka. Co zrozumiałe, dziewczę odwzajemniło się tym samym, dotrzymując Szwajcarowi towarzystwa cały wieczór (zzieleniałe z zazdrości poprzysięgamy, że w przyszłym roku w Zakopanym będziemy i nie damy już wydrzeć sobie żadnego ze skoczków). Szczegółów niestety nie ujawniono, choć nietrudno domyśleć się, że bawili się świetnie. Może to i lepiej, bo gdyby Jana, narzeczona Simona, przeczytała relacje dziewczyn z Zakopanego i zobaczyła powyższe zdjęcia, to obawiamy się, że Simon nie tylko nie dostałby więcej swoich ulubionych klusek, ale i ze ślubu (który Simon podobno we wrześniu odwołał, przesuwając go na inny termin) zostałby tylko plany.

 

bint

 

Więcej o: