Sport.pl

Fernando i Ana ubierają się u Hugo Bossa

Sezon tenisowy oficjalne dobiegł końca, ale to wcale nie przeszkadza nam dalej  śledzić poczynania naszych ulubionych ciach. Wiemy już, co słychać u Rafy Nadala, a teraz na zakupach przyłapałyśmy Fernando Verdasco. I cóż, trzeba przyznać, że ma facet gust, bo marka Hugo Boss mówi sama za siebie.

 

 

Już parę tygodni temu ogłosiłyśmy, że Fernando Verdasco to niezwykle smakowite ciacho i to, z kim się spotyka, ma dla nas drugorzędne znaczenie. W przeciwieństwie do niektórych w uczuciach jesteśmy stałe... Bo w przypadku Hiszpana mniejsza już o to, jak wygląda (naprawdę to napisałyśmy?), ważne, że Hiszpan to złoty chłopak i dla swojej ukochanej zrobi wszystko. W razie czego posiedzi z teściową, przyjdzie na mecz i pokibicuje albo - wybierze się na zakupy i ponosi torby. A od czasu do czasu ewentualnie coś jeszcze wygra, Puchar Davisa z kolegami, albo jakiś trochę mniejszy turniej...

 

Podoba nam się taki typ faceta, oddany, zawsze pomocny i wygląda na to, że i zakochany. A przy tym potrafi się dobrze ubrać no i wiadomo - dobrze wygląda nago.

 

Będziemy jednak szczere. To, że jakoś akceptujemy ten hiszpańsko-serbski związek, wcale nie oznacza, że nie jesteśmy zazdrosne. Owszem, jesteśmy, zwłaszcza, kiedy czytamy, że piękna Ana planuje kupić na Majorce (dla dociekliwych w Palma Son-Vida) super ekskluzywną letnią rezydencję, wartą - uwaga - 5,7miliona dolarów i która prezentuje się tak:

 

 

 

Pięć sypialni, cztery łazienki, basen za oknem, pełen luksus a u boku boski Fernando. Pomarzyć można...

 

hannah

Więcej o: