Sport.pl

Z cyklu: Ciacha po polsku - Maciek Korzym

Jeżeli myślicie, że jedynym naszym celem jest pokazywanie Wam zdjęć umięśnionych przystojniaków dostarczanie Wam miłej rozrywki okołosportowej to się mylicie. Ciacha mają misję i jest to misja wysoce patriotyczna i edukacyjna. I mamy nadzieję, że nie niemożliwa. Otóż, drogie Czytelniczki, chcemy rozkochać Was w polskiej lidze i otworzyć Wam oczy na jej bezsprzeczne uroki. Oczywiście wiemy, że Manchester gra lepiej niż Legia, reprezentacja Hiszpanii lepiej niż Orły Beenhakera, a Victoria Beckham jest ładniejsza niż Doda, ale czy naprawdę jest to powód, aby ignorować młode, zdolne i gorące polskie ciacha? Ileż to można się zachwycać nadużywającymi żelu Portugalczykami albo Hiszpanami o pięknych Torresach torsach? Czy honoru polskiego sportu także w kategorii "uroda" ma po wsze czasy bronić tylko Artur Boruc? Nie, nie, nie, po trzykroć - nie, drogie Czytelniczki! Polska liga to wylęgarnia ciach, niezależnie od tego, ile zespołów (nie) gra w Lidze Mistrzów, ilu kuratorów wkracza do PZPN i ilu stadionów nie zdążymy wybudować do Euro. W naszej rubryce chcemy Wam prezentować ciacha nie tylko z polskim paszportem - ale też obcokrajowców grających w ekstraklasie, czasem też będziemy wybierać się na wycieczki zagraniczne, aby sprawdzić jak na obcych boiskach radzą sobie nasi ulubieńcy.

 

A zatem zaczynamy - w kolejności niechronologicznej, w kierunku odwrotnym od ruchu wskazówek zegara i od środkowej litery alfabetu, a więc na początek - Maciej Korzym.

 

 

Maciek pochodzi na Nowego Sącza i pewnie stąd ten twardy, góralski charakterek i zadziorne spojrzenie spod blond czupryny. Jest jeszcze bardzo młody, ale ma w sobie tyle chłopięcego uroku, i ta mina łobuziaka, że możemy się tylko domyślać jak niebezpiecznie przystojny będzie za kilka lat. Ale żeby nie było, że Ciacha pociąga tylko uroda (naprawdę tak nie jest, naprawdę, naprawdę - ile razy trzeba powtórzyć jedno słowo, by w nie uwierzyć?) lubimy Maćka, bo jest bardzo utalentowany.

 

A teraz garść faktów - żeby nie było, że interesują nas tylko jego zdjęcia. W dorosłej piłce zadebiutował w 2004 roku w barwach Sandecji Nowy Sącz, szybko jednak wypatrzyli go włodarze warszawskiej Legii i ściągnęli do stolicy. Następny sezon Maciek spędził w Wodzisławiu, jak sam mówi "na zesłaniu", tam strzelił swojego pierwszego ligowego gola. Do Legii wrócił w sezonie 2006/07 i pokazał, że co jak co, ale strzelać bramki to on potrafi:

 

 

 

 

I to nie byle jakie:

 

 

 

 

Niestety, w tym sezonie znowu wypożyczono go do Odry. Choć właściwie, dlaczego niestety, w końcu wodzisławiankom też się coś od życia należy. Bardzo Wam, drogie wodzisławianki, zazdrościmy możności podziwiania Korzenia na żywo. Zwłaszcza że nasz młody napastnik w Odrze również nie zapomina, jak się strzela

 

A dla wszystkich Was, które już się zakochały, albo jeszcze się zastanawiają się czy się zakochać - argument ostateczny:

 

 

 

 rybka

Więcej o: