Sport.pl

Fochy zawodników Chelsea: nie bedą jeść rumuńskiego jedzenia

Primadonny z Chelsea odmówiły spożywania specjałów rumuńskiej kuchni, z którą miałyby teoretycznie szansę zapoznać się w czasie obecnej wizyty - przy okazji rozgrywanego w Lidze Mistrzów meczu z miejscowym zespołem, CFR Cluj. Skąd tak negatywny stosunek do zagranicznego jedzenia?

 

 

Tego nie wiadomo, co jednak upubliczniono, to fakt, że Chelsea odrzuciła propozycję stołowania się w hotelu, w którym teraz się zatrzymują. Zarządzający rumuńskim przybytkiem nie zdołali się bowiem dostosować do wymagań londyńczyków, zawartych na trzydziestu pięciu zaledwie stronach regulaminu dotyczącego odżywiania. W związku z niespełnieniem przez hotel warunków, Chelsea przywiozło więc do Rumunii swojego własnego kucharza i resztę kuchennej ekipy, która przygotowuje chłopcom beztłuszczowe, w pełni organiczne produkty.

 

- Zrobili przegląd w całej kuchni, wyrzucając wszystko, co nie było opatrzone etykietką "organiczne" - opowiadali dziennikarzom członkowie personelu luksusowego Opera Plaza. - To naprawdę dobry hotel. Jesteśmy przyzwyczajeni do wizyt gwiazd i VIPów, ale tej ekipie wydaje się chyba, że są rodziną królewską.

 

O ile jesteśmy w stanie zrozumieć szczególne potrzeby dietetyczne czołowych światowych futbolistów, to jednak trudno uwierzyć, że wysokiej klasy hotel naprawdę nie mógłby podołać wyjątkowo wyrafinowanym smakom i najdziwniejszym zachciankom. No ale cóż my znów wiemy o życiu w wielkim świecie...

 

Dla pospolitych jednostek pokroju Ciach (i nie tylko) pozostają bardziej błahe uciechy niż prywatny kucharz i dania sporządzone z najbardziej naturalnych z naturalnych produktów na świecie. Dlatego też, jak zwykle, skoncentrujemy się na zdjęciach "The Blues" z treningu. Nawet kanarkowe wdzianka dodają im bowiem uroku.

 

Więcej o: