Sport.pl

Chelsea świętuje w towarzystwie gwiazd porno

Dawno nie było u nas tego typu informacji. Już nawet myślałyśmy, że chłopcy na Wyspach trochę się uspokoili. Bo skoro sam Cristiano Ronaldo ostatnio spokorniał, to czemu cała reszta nie mogła pójść w jego ślady? Wychodzi jednak na to, że dobra impreza nie może odbyć się bez udziału, delikatnie rzecz ujmując, kobiet lekkich obyczajów i większego lub mniejszego skandalu. Jeżeli zabawa ma być dobra, to i prostytutki muszą być. Obowiązkowo. Chłopcy świętowali w znanej londyńskiej dzielnicy Chinawhite a czas umilała im znana w środowisku gwiazda porno - Jenna Jameson.

 

 

Odbyły się zatem obowiązkowe tańce na rurze, a zabawa musiała być przednia, bo przy stoliku, przy którym swoje wdzięki pokazywała Jenna, zapłacono rachunek, który grubo przekroczył 10 tysięcy funtów.

 

 


Chodzą także plotki, że wszyscy mieli już mocno w czubie a rozochocona Jameson w którymś momencie środowej nocy zaczęła proponować całemu towarzystwu dyskretne wyjścia do toalety. (Jesteśmy bardzo ciekawe co oznacza w przypadku takiej dziewczyny słowo ?dyskretne?). Niby dlatego, żeby poprawić makijaż, ale po cichu, żeby z daleka od bawiących się ludzi zażyć trochę białego proszku, jaki gwiazdeczka niezbyt dokładnie skrywała w swojej torebce. I bynajmniej nie był to ani cukier, ani mąka. Z drugiej jednak strony inna grupa życzliwych doniosła, że szatniarz oraz grupa ochroniarzy z nocnego klubu nie zgodziła się na tego typu wycieczki we dwoje. Doszło podobno nawet do niemałej przepychani, po której Jenna zalała się łzami a towarzyszący jej mężczyzna (nie wiadomo czy ktoś z Chelsea czy zupełnie obcy człowiek) został nazwany ?świnią? i poproszony o wyjście.

Michael Essien:

 

 

Sama widzicie, że impreza musiała być urocza. Całe szczęście, że nie uczestniczył w niej Frank Lampard, bo wtedy straciłybyśmy cały szacunek do tego faceta. Wiemy, że po zwycięstwie poszedł na piwo w towarzystwie Johna Terr'ego i swojego ojca. Potem grzecznie pożegnał swojego kolegę i pojechał do domu. Dla rodziny Franka nawet najpiękniejsze zwycięstwo nie jest teraz w stanie ukoić jego bólu po stracie matki. Trzymaj się Frank!

Saloman Kalou:

 

 

 


I jeszcze jedno, na imprezei po raz kolejny nie było Ashley Cole'a. Jak widać areszt domowy trwa w najlepsze.

Więcej o: