Sport.pl

Smoczki nadal modnym rekwizytem

Ileż to już razy wyrażałyśmy swoje zdegustowanie przykrym zwyczajem piłkarzy, polegającym na ssaniu kciuków, smoczków i innych przedmiotów o obłym kształcie w ramach celebrowania zdobycia gola? Wiemy wprawdzie doskonale, że jest to sposób futbolistów na wyrażenie miłości do swoich dzieci, ale jakoś nas to mimo wszystko nie przekonuje. Obrzydliwy zwyczaj na dodatek nie tylko nie zostaje zaniechany, ale wręcz coraz bardziej rozprzestrzenia się po świecie. Tevez , Totti i Robinho znajdują naśladowców w każdym zakątku globu, ostatnio - w USA.

 

 

Na fotografiach można podziwiać kolejnego dumnego ojca, Brazylijczyka Freda z amerykańskiej drużyny D.C. United. Piłkarz, który naprawdę nazywa się Helbert Frederico Carreiro da Silva (jak zwykle imponująca długość brazylijskich nazwisk), zasłynął wcześniej występując w reklamie bielizny.

 

 

 

 

Choć ten film nie grzeszy niesamowitym ładunkiem erotycznym, a Fred seksapilem, to wolałybyśmy, żeby piłkarz pozostał przy promowaniu bokserek. Ssanie smoczków odbiera mu resztę jakiejkolwiek atrakcyjności i po prostu wywołuje uczucie wstrętu.

 

Więcej o: