Sport.pl

Z archiwum H: martwimy się o Sergio Ramosa, coraz bardziej kochamy Juana Matę i zazdrościmy Davidowi Villi

Spokojnie: tym razem Iker nie serwuje żadnych trunków.

Nie wiemy, czy Sergio Ramosa tak bardzo pochłania ojcostwo, doskwierają nieprzespane noce i dylematy, jakie pieluchy wybrać, ale fakty są takie: Sergio wciąż się nie uśmiecha. Jego ostatnie aktywności w mediach społecznościowych nie pozostawiają co do tego wątpliwości.

Tu próbował wykrzesać z siebie coś na kształt uśmiechu, ale nie wyszło.

(Te wzajemne spojrzenia z CR7, hmmm, myślimy, myślimy...)

Tu już nawet nie próbował:

(Dziwna ta radość z 3 punktów. My się tak cieszymy, gdy w sklepie nie ma naszych ulubionych batoników: bo niby fajnie, nie pójdzie w uda, ale przykro, bo batoniki takie smaczne. Co będziemy Wam tłumaczyć, wiecie, jak jest).

A gdyby tego było mało, to Sergio w drodze na mecz Ligi Mistrzów podzielił się z nami propozycją filmową:

Wyczytałyśmy, że to romans. Nie od dziś wiadomo, że Sergio jest romantykiem, ale nie uspokaja nas to w zupełności. Przyjrzyjmy się jeszcze raz temu zdjęciu:

Czyżby jakiś bromans na horyzoncie? Pawle Papke, ratuj!

Dobra, Sergio chyba lubi też "Grę o tron":

Jak uważacie: to w obecnych okolicznościach dobrze czy źle?

Całe szczęście uśmiech nie opuszcza hiszpańskiej kolonii w Londynie. To rozumiemy, uśmiechy jak z reklamy pasty do zębów:

Cześć Diego, cześć Cesar, cześć Czesiu.

O, Oskarze, Ty nasz Brazylijczyku kochany, witamy na gościnnych występach w "Z archiwum H".

Ale na przyszłość: nie kradnij show Czesiowi, bo będzie nam przykro:

A skoro już jesteśmy przy hiszpańskiej kolonii na Wyspach Brytyjskich, kilka słów wyjaśnienia, dlaczego coraz bardziej kochamy Juana Matę. Generalnie to nie bardzo wiemy, jakby go można było nie kochać. Ale. Tydzień temu odkryłyśmy bloga Juana Maty, który - jak zauważyłyście - wcale nie jest taki nowy. I na tymże blogu Juan opublikował w poniedziałek nowy wpis. Dla Juana to mógł nie być najlepszy dzień, bo cały mecz Manchesteru United z West Hamem przesiedział na ławce rezerwowych. Przypomniał jednak, że dla co najmniej dwóch kolegów z drużyny było to spotkanie inne niż wszystkie.

To był szczególny dzień dla Davida de Gei, który po raz 100. zagrał w Premier League. To jeden z najbardziej utalentowanych bramkarzy, jakich kiedykolwiek widziałem, więc, przyjacielu, wiem, że będziesz miał na swoim koncie dużo więcej występów niż 100. Był to także niezapomniany dzień dla Paddy'ego McNaira. Debiut w Manchesterze United, na Old Trafford w wieku 19 lat jest niesamowity. Jestem pewien, że na zawsze to zapamięta. To dobrze dla młodych piłkarzy, gdy widzą, że mogą dołączyć do pierwszej drużyny. Tak dzieje się w tym klubie od zawsze i tę tradycję warto kontynuować. Moim zdaniem Paddy'ego czeka świetlana przyszłość.

 

Cóż możemy dodać? Chyba tylko:

Teraz szybki rzut oka na to, co słychać u rodziny Pique. Jedna połowa robi dzióbek, druga pokazuje, że nie umie tego robić absolutnie. O, tak to wygląda:

Skahira i Piquewww.facebook.com/3GerardPique

Tymczasem we Włoszech swoją pierwszą sesję zdjęciową dla Milanu ma za sobą Fernando Torres. Na razie podzielił się tylko jednym marnym zdjęciem, w przypadku którego nawet zoom krzyczy "pas":

Torres w AC Milanwww.facebook.com/Torres

Ale, Nando, i tak widzimy tę minę. To znaczy widzimy, że jest łobuzerska. Albo tylko nam się tak wydaje. Tak czy siak: czekamy na więcej.

Całe szczęście, że David Villa raz za razem przekazuje nam bogatą dokumentację fotograficzną swojego pobytu za oceanem. Zacznijmy od początku. David Villa zrobił sobie zdjęcia z Enrique Iglesiasem i ma na nich taką minę, jakiej spodziewałybyśmy się raczej po sobie niż po nim. Patrzcie:

Villa i Iglesias www.facebook.com/DavidVillaJugador

Villa i Iglesias www.facebook.com/DavidVillaJugador

Tak, David, zazdrościmy Ci. Po prostu. Nie dość, że Twoje włosy wyglądają na tych zdjęciach, jak nasze wyglądają tylko w sennych marzeniach, to jeszcze masz zdjęcia z Enrique Iglesiasem. Ja miałam jego plakat na szafce! Mimo że wisiał krótko i całe to zauroczenie Enrique było krótkotrwałe, na dodatek zaś tłumaczy je mój wiek aż nadto wówczas młody, to jednak zazdroszczę. Trochę.

Chociaż. Po co mi zdjęcie z mężczyzną, który wygląda lepiej ode mnie, a nie jest sportowcem?

Dobra, zazdroszczę. I Davidowi, i Enrique.

Nasz król biczfejsa postanowił przypomnieć nam nie tylko o naszych dawnych zauroczeniach, ale także o tym, że wciąż gra w piłkę nożną. A jak najlepiej o tym przypomnieć? Oczywiście, że zdjęciami w nowej koszulce. David zaprezentował trykot, w którym będzie grał w barwach Melbourne City FC - klubu, do którego zostanie wypożyczony z New York FC po to, by nie wypaść z rytmu meczowego. Rozgrywki amerykańskiej Major Soccer League zaczynają się bowiem dopiero w marcu.

A teraz już zostawiamy Was z Davidem:

Villa w koszulce Melbourne City FCwww.facebook.com/DavidVillaJugador

Zostawiamy Was na tydzień. Bo dzięki Davidowi to będzie piękny tydzień.

Więcej o:
Skomentuj:
Z archiwum H: martwimy się o Sergio Ramosa, coraz bardziej kochamy Juana Matę i zazdrościmy Davidowi Villi
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX